Saudi Aramco, saudyjski producent produktów naftowych, największa firma w sektorze gas&oil na świecie, uruchomiło w niedzielę swoją długo oczekiwaną pierwszą ofertę publiczną (IPO).

Rijad ma nadzieję na zebranie nawet 60 mld dol. ze sprzedaży 3 proc. udziałów w firmie i na osiągnięcie 2 bln dol. wyceny. Bankierzy w rozmowach prywatnych uważają, że 1,2-1,5 bln dol. jest bardziej realistyczne.

Kontekst rynkowy: Rynek jednak nie jest spokojny, a w dłuższym terminie mówi się o perspektywie permanentnego spadku popytu. Może się to wydawać dziwne, biorąc pod uwagę, że od 2008 r. wzrost ten wyniósł 1,4 proc. rocznie.

Jednak firmy energetyczne mają bardzo długoterminowy horyzont i już teraz zmieniają swoje strategie, aby być przygotowanym na to, co wydarzy się za kilka dekad.

Wiele firm naftowych twierdzi, że produkcja wzrośnie w ciągu następnej dekady nieznacznie powyżej obecnego poziomu 95 mln baryłek dziennie, a następnie znajdzie się w fazie stagnacji. Niektóre zachodnie firmy już wolą inwestować w krótkoterminowe projekty na rynku oil&gas, niż topić kapitał w wieloletnich, niepewnych inwestycjach.

Dlaczego Aramco ma przewagę nad innymi? Spadek popytu oznacza, że firmy pozyskujące ropę najdrożej i przy najwyższym koszcie środowiskowym będą miały tendencję do znikania z rynku w pierwszej kolejności. W rezultacie rynek zmniejszy się do grona producentów, którzy zaspokoją światowy popyt przy najniższych kosztach finansowych i środowiskowych.

To wpisuje się w strategię Aramco. Firma wydaje zaledwie 3 dol., aby wydobyć baryłkę ropy spod pustyni, mniej niż jakikolwiek inny producent. Produkcja odbywa się także niskim kosztem środowiskowym.

Jak zielona transformacja zmieni rynek ropy? Jednak implikacje polityczne nowego układu na rynku ropy naftowej będą ogromne.

Według Banku Światowego 26 krajów polega na dochodach z ropy naftowej w wysokości co najmniej 5 proc. swojego PKB (średnia dla nich wynosi 18 proc.). Jeśli zwycięży logika ekonomiczna, producenci z najdroższą i najbardziej brudną ropą – tj. z Algierii, Brazylii, Kanady, Nigerii i Wenezueli – powinni zlikwidować wydobycie. To może być dla nich druzgocące.

Dodatkowo Stany Zjednoczone, które obecnie zaspokaja 40 proc. swoich potrzeb energetycznych głównie z surowców petrochemicznych pochodzących ze szczelinowania, staną się bardziej zależne od importu.

Szczelinowanie jest “brudne”, a nowe projekty wymagają ceny ropy naftowej w wysokości 40-50 dol. za baryłkę, aby osiągnąć próg rentowności – czyli ponad dwukrotnie więcej, niż wymaga tego Aramco.

(Źródła: Financial TimesThe Economist)

Czytaj też:

>> Saudi Aramco wyda 450 mln dolarów na doradców przed debiutem giełdowym

>> Parszywa dwudziestka. Oto firmy, które emitują jedną trzecią globalnych emisji CO2