Automatyzacja i rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji coraz wyraźniej zmieniają polskie zakłady produkcyjne i magazyny. Choć tempo wdrożeń jest niższe niż w najbardziej rozwiniętych gospodarkach, inwestycje technologiczne już dziś wpływają na zakres obowiązków i oczekiwania wobec pracowników. Firmy stoją przed podwójnym wyzwaniem – muszą modernizować procesy i jednocześnie rozwijać kompetencje zespołów.
Presja demograficzna i koszty napędzają zmiany
Transformację przyspiesza nie tylko potrzeba optymalizacji kosztów, ale również sytuacja demograficzna. Z danych GUS wynika, że między 2024 a 2025 rokiem liczba osób w wieku produkcyjnym spadła z 21,8 mln do ok. 21,7 mln. Od 2020 roku ubyło ich łącznie blisko 900 tys. Oznacza to coraz większe ograniczenia w dostępności kandydatów do pracy.
W takich warunkach automatyzacja staje się sposobem na utrzymanie stabilności operacyjnej. Jak pokazuje ubiegłoroczny „Barometr Rynku Pracy” Gi Group Holding, ponad 47 proc. pracodawców wskazuje automatyzację jako narzędzie usprawnienia procesów produkcyjnych i operacyjnych. W przemyśle odsetek ten wynosi 61 proc., a w transporcie i logistyce 54 proc. Co więcej, w 2025 r. korzystanie z automatyzacji i rozwiązań AI deklarowało 51 proc. firm z branży transportu i logistyki, a 19 proc. planowało ich wdrożenie. W przemyśle było to odpowiednio 41 proc. i 25 proc.
Z kolei raport PARP „Rynek pracy, edukacja, kompetencje” (2025) pokazuje, że w 66 proc. badanych firm wdrożenie rozwiązań AI skróciło czas wykonywania rutynowych obowiązków o ponad 10 proc. Dla 37 proc. organizacji jedną z głównych korzyści jest redukcja kosztów operacyjnych.
– Firmy patrzą dziś na automatyzację przede wszystkim przez pryzmat stabilności operacyjnej. Wdrażając nowe rozwiązania, koncentrują się na miejscach, w których najtrudniej utrzymać powtarzalność i tempo pracy – tam, gdzie rotacja, absencje czy presja produkcyjna najbardziej zaburzają realizację zadań. Technologia ma w takich obszarach nie tyle zastępować ludzi, ile zapewniać przewidywalność procesu i ograniczać ryzyko przestojów – mówi Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group.
Polska wciąż daleko za liderami robotyzacji
Mimo rosnącej popularności nowych technologii poziom robotyzacji w Polsce jest umiarkowany. Według International Federation of Robotics w Polsce gęstość robotyzacji wynosi 81 robotów na 10 tys. pracowników. Dla porównania w Szwajcarii jest to ponad 220 robotów, w Niemczech ponad 270, a w Korei Południowej ponad 720. Liderem jest Singapur, gdzie na 10 tys. zatrudnionych przypada ponad 1,5 tys. robotów.
To sprawia, że zapotrzebowanie na podstawowe role operacyjne w produkcji i magazynach wciąż pozostaje wysokie. Z „Raportu Wynagrodzenia w produkcji i logistyce: stanowiska niższego i średniego szczebla” Gi Pro wynika, że popyt na stanowiska związane z obsługą produkcji utrzymuje się na poziomie 0,94, przy średniej 1,03 dla całego sektora produkcyjnego. W magazynach wskaźnik wynosi 0,91 wobec 0,97 dla całej logistyki.
„AI zabierze mi pracę”
Rozwój technologii budzi jednak obawy. Z raportu PARP wynika, że 43 proc. badanych obawia się, iż systemy AI mogą zagrozić ich sytuacji zawodowej. Jednocześnie w 73 proc. firm, które wdrożyły rozwiązania oparte na AI, nie doszło do ograniczenia rekrutacji w żadnym dziale.
– Lęk przed „nowym” jest naturalnym elementem każdego procesu transformacji, szczególnie gdy dotyczy bezpośredniego miejsca zatrudnienia. Analiza danych pokazuje, że pracownicy nie boją się samej technologii, lecz tego, czy ich umiejętności będą wystarczające w starciu z coraz szybszym tempem zmian. Dlatego skuteczność wprowadzania nowych rozwiązań wymaga strategii, jasnego planu i odpowiedzialnego podejścia liderów. W efekcie firmy, które korzystają z automatyzacji, nie tylko inwestują w narzędzia, ale też rozwijają kompetencje zespołów i budują środowisko, w którym zmiana jest czymś, co warto zrozumieć, a nie budzącym obawy – mówi Daniel Piaszczyk, starszy partner i dyrektor ds. technologii informacyjnych w Wyser Executive Search.
Polecamy także: Luki w kadrach medycznych – dlaczego darmowe szkoły policealne są odpowiedzią na stabilność systemu ochrony zdrowia?
Eksperci zwracają uwagę, że kluczowe znaczenie ma komunikacja. Pracownicy powinni wiedzieć, które zadania przejmie technologia i jak zmieni się ich codzienna praca.
Poziom orientacji w zakresie nowych technologii wśród pracowników przemysłu i logistyki jest porównywalny. Najliczniejszą grupę stanowią osoby, które mają świadomość zachodzących zmian, ale chcą pogłębiać wiedzę – tak deklaruje połowa badanych. Pełne zrozumienie znaczenia automatyzacji i AI wskazuje co piąty zatrudniony, a ogólną znajomość tematu deklaruje co czwarty. Brak wiedzy lub trudność w zrozumieniu zmian zgłasza jedynie 7,3 proc. pracowników przemysłu oraz 8 proc. osób pracujących w logistyce.
– Bardzo ważnym elementem skutecznego wdrażania technologii jest komunikacja. Jeśli pracownicy nie dostaną jasnej informacji, dlaczego firma wprowadza te rozwiązania, które czynności przejmie technologia i co to oznacza w codziennej pracy na danym stanowisku, mogą czuć się zdezorientowani. Brak takiej komunikacji może prowadzić do utraty poczucia stabilności zawodowej, oporu wobec zmian i spadku efektywności. Dlatego firmy, które chcą rozwijać automatyzację i rozwiązania oparte na AI, muszą traktować dialog z pracownikami jako naturalną część procesu wdrożeniowego – wyjaśnia Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.
Nowe kompetencje na hali i w magazynie
Automatyzacja zmienia profil kompetencyjny pracowników. Coraz większe znaczenie mają umiejętności obsługi zautomatyzowanych linii, interpretowania komunikatów systemowych oraz reagowania na odchylenia w procesie. Standardem staje się współpraca z robotami mobilnymi i autonomicznymi wózkami.
Z „Raportu wynagrodzeń w sektorze przemysłowym” (2025) Grafton Recruitment wynika, że najbardziej poszukiwani są pracownicy umiejący obsługiwać zautomatyzowane linie produkcyjne i analizować parametry techniczne. Wysoki popyt dotyczy także operatorów systemów zautomatyzowanych, serwisantów oraz osób nadzorujących pracę robotów. To dlatego, że pracownik, który potrafi rozpoznać źródło zakłócenia i przywrócić ciągłość pracy, ogranicza ryzyko przestojów i wspiera stabilność procesu.
Inwestycja w stabilność
Rozwój technologii wymaga równoległych inwestycji w kompetencje. W 2025 roku 53,5 proc. firm oferowało szkolenia wewnętrzne, a blisko 37 proc. – zewnętrzne. Ponad 43 proc. pracodawców wspierało rozwój kompetencji bezpośrednio związanych ze stanowiskiem pracy.
Jednocześnie szkolenia z zakresu AI są ograniczone. Specjalistyczne programy z tego obszaru oferuje zaledwie 8,2 proc. firm przemysłowych i 9,3 proc. z sektora transportu i logistyki. Całkowity brak możliwości zdobycia wiedzy o AI w miejscu pracy deklaruje 15,5 proc. pracowników przemysłu oraz 25,3 proc. przedstawicieli branży transportowo-logistycznej. Dostęp do podstawowych szkoleń deklaruje 39 proc. pracodawców w przemyśle i 31 proc. w logistyce. Braki w firmowej edukacji dotyczącej AI zgłasza odpowiednio 37,3 proc. zatrudnionych w przemyśle i ok. 35 proc. w logistyce.
– Możliwość rozwoju jest również czynnikiem, który zapobiega rotacji i pozwala utrzymać w firmie doświadczoną kadrę. Pracodawcy coraz świadomiej wykorzystują szkolenia nie tylko do nauki obsługi maszyn, ale właśnie jako element budowania lojalności. Dla pracownika to jasny sygnał, że firma wiąże z nim przyszłość, co bezpośrednio zwiększa jego poczucie stabilności zawodowej – podsumowuje Anna Wesołowska.
Przeczytaj również:
- Zwrot jednym kliknięciem od 19 czerwca. E-commerce szykuje się na nową falę
- Koniec części ceł w USA. Ulga czy tylko przerwa w wojnie handlowej?
- Przewozy w Polsce z mocnym startem roku. Rekord pasażerów, spadek ładunków
- Zielone kompetencje są poszukiwane, bo budownictwo mieszkaniowe nie nadąża za transformacją