Konto w mediach społecznościowych dopiero od 15 lat, maksymalnie godzina dziennie, koniec nocnych powiadomień i nieskończonego przewijania treści. Komisja Europejska proponuje daleko idące zasady mające zwiększyć bezpieczeństwo dzieci w internecie. Doświadczenia Australii pokazują jednak, że nawet surowy zakaz może okazać się znacznie łatwiejszy do obejścia, niż zakładali regulatorzy.
Komisja Europejska (KE) dołączyła do grupy inicjatorów działań mających na celu ograniczenie dostępu małoletnich do niebezpiecznych i nieodpowiednich treści online. W ubiegłym tygodniu opublikowano unijny projekt rozporządzenia dotyczącego bezpieczeństwa dzieci w internecie. Zdaniem Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) na uwagę zasługuje kompleksowy charakter propozycji.
Uwzględnia ona nie tylko ograniczenia wieku legalnego dostępu do mediów społecznościowych i platform video, ale także aktywnie angażuje rodziców i opiekunów prawnych w kontrolę nad aktywnością dzieci na tych platformach. Nakłada również szereg obowiązków na firmy będące dostawcami usług w postaci serwisów społecznościowych, platform udostępniania, gier video, chatbotów i „towarzyszy” AI.
Platformy społecznościowe dostaną nowe obowiązki
Proponowane przepisy zakazują zakładania własnych kont w serwisach społecznościowych dzieciom poniżej 15. roku życia. Nastolatkowie w wieku 13-15 lat mogą korzystać z kont zakładanych i nadzorowanych przez rodziców lub opiekunów (z limitem kontaktów). Dzieci poniżej 13. roku życia mogą mieć dostęp jedynie do przyjaznych dzieciom serwisów za pośrednictwem kont rodziców lub opiekunów. W obu przypadkach obowiązuje ograniczenie czasu korzystania z usług do godziny dziennie.
Znaczna część nowej regulacji odnosi się do dostawców wymienionych wyżej usług i nakłada na nich nowe obowiązki.
Po pierwsze, musieliby weryfikować wiek użytkownika (za pomocą narzędzia z listy zatwierdzonej przez KE), a nie polegać na deklaracjach użytkowników.
Po drugie, firmy miałyby zapewnić bezpieczeństwo dzieci na poziomie projektowania swoich usług. W szczególności nie mogłyby korzystać z algorytmów uzależniających, umożliwiać nieograniczonego przewijania treści czy wysyłać powiadomień w godzinach nocnych. Regulacje nałożyłyby też obowiązek, by platformy ograniczały możliwości nawiązania kontaktu z dziećmi przez osoby nieznajome.
Za naruszenia przewidziano kary w wysokości nawet 6 proc. globalnego rocznego obrotu. Zdaniem PIE mimo tak szeroko zakrojonej propozycji, dotychczasowe przykłady mogą wzbudzać wątpliwości co do jej skuteczności.
Zakaz łatwo ominąć
Przykład Australii obrazuje, że mimo obowiązującego od grudnia 2025 r. zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia, przez wiele miesięcy zakaz był martwym przepisem. Nie wszystkie platformy weryfikowały wiek użytkowników. W przypadku innych weryfikację wieku za pomocą narzędzi rozpoznawania twarzy i skanu dokumentów ze zdjęciem obchodzono, posługując się cudzymi zdjęciami i dokumentami (w tym rodziców, nawet za ich zgodą).
Rezultat? Chociaż udało się zablokować wiele kont małoletnich użytkowników, znaczny odsetek użytkowników poniżej 16. roku życia nadal korzystał ze znanych platform nielegalnie.
Poniższa tabela przedstawia, jakie regulacje wprowadzono lub są planowane w niektórych państwach:

Odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci będzie podzielona
Bardzo ważnym elementem unijnych propozycji jest aktywne włączenie rodziców w system ochrony dzieci. Nie wystarczy jednak samo zapewnienie rodzicom narzędzi kontroli. Niezbędne jest także uświadamianie, dlaczego ograniczanie i weryfikowanie dostępu dzieci do platform online jest tak ważne.
Z badania NASK wynika, że polscy rodzice często ograniczają kontrolę i zaangażowanie, gdy ich dzieci osiągają wiek 10-13 lat. A właśnie wtedy małoletni są najbardziej narażeni na zagrożenia w internecie.
Niezwykle ważna jest też koordynacja działań na poziomie konkretnych społeczności, zmniejszająca presję społeczną na korzystanie z urządzeń cyfrowych. Przykładem może być brytyjska inicjatywa paktu rodzicielskiego Smartphone Free Childhood, która doprowadziła w niektórych szkołach do radykalnego spadku odsetka dzieci posiadających własne smartfony i mających dostęp do mediów społecznościowych.
Zawarte w propozycji KE rozwiązania wychodzą naprzeciw wielu rozpoznanym przez specjalistów problemom wynikającym z nadmiernego i niekontrolowanego korzystania z mediów i usług cyfrowych przez małoletnich. Chodzi tu m.in. o uzależnienia, zaburzenia snu, nadmierną potrzebę aprobaty rówieśników i brak aktywności fizycznej. Inne zagrożenia to nawiązywanie niebezpiecznych znajomości online i ograniczenie kontaktów z rówieśnikami poza siecią.
Zdaniem PIE sam fakt uregulowania tej sfery w konkretnych przepisach jest ważnym posunięciem. Zwłaszcza że regulacje będą wprost wskazywać odpowiedzialność poszczególnych podmiotów za bezpieczeństwo dzieci w sieci.
Polecamy także:
- Korniki zamiast krewetek. Badacz AGH szuka polskiego źródła cennego biopolimeru
- Bieżące potrzeby wygrywają z przyszłością. Tak rodzice dzielą domowy budżet
- „Gdzie kupić?” zamiast „czy to bezpieczne?”. Tak Polacy interesują się kryptowalutami