718 mld zł – tyle należności dużych firm wpłynęło po terminie tylko w 2025 roku. Co ciekawe, sama skala opóźnień od kilku lat praktycznie się nie zmienia, ale przedsiębiorcy zaczynają odczuwać problem znacznie mocniej. W 2026 roku zatory płatnicze stały się istotną barierą dla znacznie większej części dużych firm.
Co czwarta należność wpływa po terminie
Od 2023 r. duże firmy otrzymują po terminie ok. 26 proc. wartości należności i odsetek ten praktycznie się nie zmienia. Wynika to z zestawień sprawozdań o stosowanych terminach zapłaty, które co roku składają podatnicy CIT o przychodach powyżej 50 mln euro. W 2025 r. do tych firm wpłynęło po terminie ok. 718 mld zł, a same zapłaciły po terminie ok. 404 mld zł. Ich własne opóźnienia (ok. 16 proc. wartości zobowiązań) są zbliżone do przeciętnej w Polsce. Według Dun & Bradstreet, po terminie opłacanych jest u nas ok. 14 proc. wartości faktur, mniej niż np. w Niemczech, w których opóźnienia dotyczą ponad jednej trzeciej płatności.
Najmniej spóźnionych wpływów było w 2021 r., a rok później ich udział wyraźnie wzrósł. W 2021 r. po terminie wpłynęło 18,4 proc. wartości należności, wobec 22,2 proc. w 2020 r. Zdaniem Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) sprzyjały temu prawdopodobnie wysoka płynność firm po pandemicznych programach wsparcia i rekordowo niskie stopy procentowe. W 2022 r., w czasie szoku inflacyjnego, udział ten wzrósł w tej samej grupie z 22,3 proc. do 26,3 proc., choć część zmiany wynika z nowego formularza sprawozdań.
Płacą szybciej, ale sami nadal czekają
Duże firmy coraz rzadziej spóźniały się z zapłatą dla dostawców, ale same nadal czekały na pieniądze od kontrahentów. Udział ich zobowiązań zapłaconych po terminie spadł z 19,3 proc. w 2022 r. do ok. 16 proc. w latach 2024-2025. Natomiast udział spóźnionych należności pozostał na poziomie ok. 26 proc. Od 2024 r. oba wskaźniki praktycznie się nie zmieniają.
Prawie wszystkie firmy (99 proc.) przynajmniej część rachunków płacą po terminie, ale tylko co siódma (15 proc.) spóźnia się z zapłatą ponad połowy swoich zobowiązań. Wartość spóźnionych płatności jest skoncentrowana – 10 proc. firm, głównie największych, odpowiada za 57 proc. jej wartości.
Te opóźnienia nie muszą oznaczać kłopotów z płynnością. Według Szybkiego Monitoringu NBP, w III kwartale 2026 r. 88,9 proc. dużych firm nie miało problemów z regulowaniem bieżących zobowiązań.
58 proc. dużych firm wskazuje na zatory
Dużym firmom w 2026 r. zaczęły jednak bardziej doskwierać zatory płatnicze – wynika z badań PIE w ramach Miesięcznego Indeksu Koniunktury (MIK). W latach 2022-2025 za istotną barierę działalności uznawało je średnio 41 proc. badanych dużych firm, a w okresie styczeń-październik 2026 r. – średnio 58 proc. W tym samym czasie duże firmy wyżej oceniały również inne bariery, zwłaszcza niepewność sytuacji gospodarczej i ceny energii, więc rosnąca uciążliwość zatorów jest częścią ogólnego pogorszenia ich nastrojów.
Sprawozdania za 2026 r. zobrazują, czy wzrosły też spóźnione wpływy, choć PIE zastrzega, że oba źródła trzeba porównywać ostrożnie. MIK mierzy odczuwaną uciążliwość zatorów płatniczych, a w sprawozdaniach podaje się wartość spóźnionych płatności i inną definicję dużych firm.
Obawy przed zatorami mogą szkodzić firmom i gospodarce, nawet jeśli skala opóźnień się nie zmienia. Przedsiębiorstwo, które liczy się z opóźnionymi wpływami, musi mieć więcej gotówki na zapas i skraca kredyt kupiecki. Strach przed nieotrzymaniem zapłaty od kontrahenta sprawia, że firma częściej wymaga przedpłat albo sprzedaje należności firmom faktoringowym. A każde z tych rozwiązań kosztuje.
Problem narasta, gdy duże firmy, broniąc własnej płynności, same zaczynają opóźniać płatności. Ciężar przechodzi wtedy na mniejszych dostawców, dla których kredyt bankowy jest trudniej dostępny i droższy. W skali gospodarki oznacza to wolniejszy obieg pieniądza, niższe inwestycje i wyższe ryzyko upadłości w łańcuchach dostaw. Dlatego warto na bieżąco śledzić zarówno twarde dane o opóźnieniach, jak i nastroje przedsiębiorców – te drugie mogą wyprzedzać zmiany w płatnościach.
Polecamy także:
- Polsce może zabraknąć ichtiologów. Kandydatów jest coraz mniej
- Nowe przepisy mocniej chronią przed mobbingiem – tylko nie wszystkich zatrudnionych
- Kierowcy znów zapłacą więcej. OC podrożało niemal w całym kraju