Strona główna TYLKO W 300GOSPODARCE Cele są słuszne, moment wprowadzenia też. Tak główny ekonomista MF broni Polskiego Ładu [WYWIAD]

Cele są słuszne, moment wprowadzenia też. Tak główny ekonomista MF broni Polskiego Ładu [WYWIAD]

przez Martyna Maciuch

Większe środki na służbę zdrowia i większa progresja podatkowa – to cele, jakie miały przyświecać podatkowej części Polskiego Ładu. Niezadowolenie, że rzeczywiście dla pewnych przedsiębiorców Polski Ład może oznaczać większe składki zdrowotne, cały czas mocno kształtuje naszą debatę publiczną – mówi w wywiadzie z 300Gospodarką Łukasz Czernicki, główny ekonomista Ministerstwa Finansów. 

Martyna Maciuch, 300Gospodarka: Jako główny ekonomista Ministerstwa Finansów był pan odpowiedzialny za założenia makroekonomiczne Polskiego Ładu. Jakie miały być, z tego punktu widzenia, efekty reform – i w jakim stopniu miały być one osiągnięte właśnie przez zmiany podatkowe, które niedawno weszły w życie?

Łukasz Czernicki, główny ekonomista Ministerstwa Finansów (MF): Cały projekt Polskiego Ładu w obszarze składki zdrowotnej i zmian w podatku dochodowym ma przede wszystkim zrealizować dwa cele. Po pierwsze chodzi o zwiększenie środków przekazywanych na służbę zdrowia.

W pierwotnej wersji, jeszcze przed konsultacjami, skala środków dodatkowo przekazywanych do służby zdrowia miała być rzędu ok. 11-12 mld zł. Po konsultacjach z przedsiębiorcami – i, można powiedzieć, pewnej uldze w składce zdrowotnej dla podatników na „liniówce” – będzie to około 7 mld zł. Druga kwestia jest taka, że Polski Ład ma wprowadzać większą progresję w systemie podatkowym.

W jakim celu?

Ma uczynić ten system bardziej sprawiedliwym. Jeżeli się spojrzy na dane podatkowe publikowane m. in. przez MF, polski system podatkowy należy do najmniej progresywnych w Europie i wśród krajów OECD [klub 40 najbogatszych krajów świata – przyp. red.]. Oznacza to tyle, że nierzadko najlepiej zarabiający płacili relatywnie niższe podatki i składki, niż osoby o niskich dochodach. W przypadku Polski są to osoby głównie na działalności gospodarczej. Polski Ład ma odwrócić tę relację.

Jednak od czasu przedstawienia pierwotnego zamysłu pakietu, wprowadzono w nim dość istotne poprawki. Czy reformie – w jej obecnym kształcie – uda się osiągnąć te założone cele?

Myślę, że te obecne niedogodności dla podatników – związane głównie z niezłożeniem przez nich deklaracji PIT-2, która uprawnia do skorzystania z kwoty wolnej, a która w Polskim Ładzie wzrosła do rekordowych poziomów – nie wpływają na założenia Polskiego Ładu. W nich nic się nie zmieniło. Najważniejsze założenia reformy zostały zrealizowane.

Wydaje mi się, że przed wprowadzeniem Polskiego Ładu niektóre osoby też nie składały deklaracji PIT-2, ale przy tak niskiej kwocie wolnej, jaką mieliśmy dotychczas, po prostu zwyczajnie nie zauważaliśmy tego efektów. Podniesienie kwoty wolnej do 30 tys. zł spowodowało, że niektórzy w zaliczkach otrzymali nawet ok. 400 zł mniej. To oczywiście jest kwestia, którą należy poprawić i pracujemy nad tym. Ale to wszystko, co się wydarzyło i dyskusja medialna, która miała miejsce po pierwszych dniach wprowadzenia Polskiego Ładu nie zmienia skutków, które są jak najbardziej do osiągnięcia i które są bardzo ważne.

Bardzo często zapomina się o tym, że państwa, w których nierówności ekonomiczne są niższe, długodystansowo lepiej się rozwijają. Nie mówiąc już w ogóle o np. rankingach szczęśliwości wśród obywateli – myślę tutaj głównie o krajach skandynawskich. A te kraje często charakteryzują się dużą progresją podatkową. I naszym zamysłem było właśnie wprowadzenie takich rozwiązań, które by odciążały tych mniej zarabiających, a dociążały tych, którzy osiągają największe dochody.


Czytaj także: Spektakularne nierówności w Polsce. Pół Polski ma więcej długów, niż majątku


Jesteśmy też po pierwszym tygodniu obowiązywania zmian podatkowych. Nie obawia się pan, że chaos komunikacyjny i reakcje po pierwszym tygodniu obowiązywania Polskiego Ładu odstraszą polityków od przeprowadzania gruntownych reform podatkowych? Zwłaszcza idących w kierunku większej progresji czy też zwiększania obciążeń dla niektórych grup podatników?

Jeżeli spojrzymy na to, jak przebiegała dyskusja jeszcze przed 1 stycznia, to ona się głównie jednak kształtowała pod wpływem narracji przedsiębiorców. Rzeczywiście jest tak, że – w relacji do osób zatrudnionych na umowie o pracę – w Polskim Ładzie znacznie więcej przedsiębiorców straci.

Oczywiście nie jest tak, że stracą wszyscy. Dla tych przedsiębiorców, którzy mają dochody na poziomie ok. 6 tys. zł miesięcznie, Polski Ład będzie oznaczał zysk. Natomiast jest też tak, że osoby zarabiające najwięcej często szukają drogi do przekształcania swojej aktywności zawodowej w jednoosobową działalność gospodarczą. Często to są np. eksperci, czasami informatycy – chociaż dla tej grupy przewidzieliśmy specjalne rozwiązanie w Polskim Ładzie. I te osoby zarabiają netto zdecydowanie znacznie więcej, uśredniając, niż osoby na etatach. Są też i większe biznesy prowadzone w postaci JDG, ale nie ma ich wiele. Poza tym jest pytanie, czy wejście Polskiego Ładu to nie jest dobry moment na przekształcenie się np. w spółkę kapitałową – tym bardziej, że dla takich podmiotów korzystnym rozwiązaniem będzie estoński CIT.

I właśnie przedstawiciele takich małych przedsiębiorców bardzo mocno kształtowali narrację przed 1 stycznia tego roku. Wydaje mi się, że to niezadowolenie, że rzeczywiście dla pewnych przedsiębiorców Polski Ład może oznaczać większe składki zdrowotne, cały czas mocno kształtuje naszą debatę publiczną.


Czytaj też: Ernest Pytlarczyk: Na Zachodzie progresywność podatków to symbol ładu społecznego [WYWIAD]


Więc to jest taki pewien wyraz satysfakcji, że Ministerstwu powinęła się noga w procesie implementacji. My oczywiście już zareagowaliśmy. Rozporządzenie, które zmienia terminy rozliczania składek zdrowotnych, weszło w życie. W tym tygodniu rozpocznie się proces zwracania pobranych wyższych zaliczek na podatek dochodowy. A ci wszyscy, którzy otrzymują wypłaty pod koniec stycznia, powinni je dostać według założonej wysokości.

Natomiast nie ma, nie było i nie będzie zgody na większą progresję ze strony osób na jednoosobowej działalności gospodarczej. To są firmy, które tak naprawdę – uśredniając oczywiście – często nie zatrudniają, nie prowadzą wielkich inwestycji. I dlatego ta dotychczas obowiązująca preferencja podatkowa – czy może raczej składkowa – która uprawniała przedsiębiorstwa, czy tzw. JDG do płacenia tak niskich, zryczałtowanych składek, była w zupełności niezrozumiała.

Te osoby, które stoją za tymi firmami, w ramach różnych zrzeszeń i organizacji, one dalej kształtują narrację w tym obszarze. Można powiedzieć, że mają pewną tzw. Schadenfreude w związku z przejściowymi trudnościami reformy na starcie. Natomiast ja jestem przekonany, że jak się uporamy z tymi drobnymi niedociągnięciami, to Polski Ład przemówi do obywateli wynikami. Dla dwóch trzecich podatników reforma łączy się z wyższymi wynagrodzeniami netto. Zobaczą po prostu, że to jest realny zysk, realne dodatkowe pieniądze w ich portfelach. Wtedy myślę, że przedsiębiorcy na JDG będą w defensywie. A cele reformy są jak najbardziej realne, możliwe do zrealizowania i jak najbardziej słuszne.

A czy kształt tych dyskusji nad Polskim Ładem, jeszcze przed jego wprowadzeniem, wpłynął na to, że reformy były wprowadzone tak szybko? Wiele osób może zadawać sobie pytanie, czy to wszystko trzeba było robić tak na szybko i narażać się na niedociągnięcia? Czy taka reforma nie mogła być lepiej dopracowana?

Reforma wykuwała się przez ponad pół roku. Konsultacje trwały. Głosów było bardzo dużo, rozmawialiśmy z wieloma różnymi organizacjami o tych rozwiązaniach. Po stronie przedsiębiorców, poza jednym przypadkiem, nie było jakichś konstruktywnych propozycji. Nasze pomysły raczej spotykały się z taką odpowiedzią, że nie tędy droga. JDG nie potrafiły się wznieść ponad swoje partykularne interesy i dostrzec szerszego kontekstu Polskiego Ładu.

Trochę ta przepychanka oczywiście trwała – stąd też tutaj krok ze strony Ministerstwa Finansów i obniżka składki dla „liniowców” z proponowanych 9 proc. na 4,9 procent. Wprowadziliśmy też minimalny podatek przychodowy, który zaproponował nam Cezary Kaźmierczak ze Związku Pracodawców i Przedsiębiorców.

To się więc wykuwało w naszych głowach już wcześniej, w dyskursie publicznym przez dobre trzy-cztery miesiące. Czy nie warto było czekać i jeszcze tę ustawę dopracować? Warto zauważyć, w jakim makroekonomicznym otoczeniu się teraz znajdujemy. Inflacja jest rzeczywiście wysoka, a ona zazwyczaj najbardziej obciąża osoby słabiej zarabiające. A wprowadzamy reformę, która powoduje, że osoba zarabiająca 3,5-4 tysiące złotych dostaje ok. 150 zł dodatkowo miesięcznie. Rodziny mające czworo i więcej dzieci dostaną też, w zależności od zarobków, dużo, dużo więcej. Przekazanie tych środków tym, którzy teraz ich najbardziej potrzebują, w momencie podwyższonej inflacji, jest, można powiedzieć, taką dodatkową tarczą osłonową. W momencie większego obciążania inflacją dajemy Polakom dodatkowe wsparcie w postacie mniejszych podatków.

Niektórzy analitycy przestrzegają jednak, że Polski Ład może mieć działanie wręcz profinflacyjne.

Polski Ład może utrudnić schodzenie z górki inflacyjnej, wiele osób na to wskazuje. Ale my to postrzegamy w taki sposób – obecne miesiące będziemy na szczycie inflacji. Z jednej strony mamy działania rządu w postaci tarczy inflacyjnej. Premier ogłosił tarczę 2.0., obniżkę VAT-u na paliwa. To też trochę utrudnia nam prognozowanie tego peaku inflacyjnego.

Ale rzeczywiście, inflacja jest już teraz wysoka. Konsensus jest taki, że głównie to 2022 będzie rokiem podwyższonej inflacji. W 2023 roku powinniśmy już zacząć schodzić z górki. Z perspektywy makroekonomicznej timing Polskiego Ładu jest więc jak najbardziej słuszny.


Czytaj też: Obniżka VAT na żywność tylko zwiększy inflację – wyliczyli ekonomiści


A co konkretnie jest planowane w tych w nowych, specjalnych rozwiązaniach, o których mówi Ministerstwo Finansów? Mamy mieć ulgę dla emerytów, jest też rozporządzenie, które ma odpowiadać na problemy z PIT-2.

Rozporządzenie przywraca stary sposób rozliczania zaliczek w podatku dochodowym. I w ten sposób te niedogodności, te kilkaset złotych, które np. nauczyciele czy służby mundurowe zobaczyli mniej na swoim odcinku wypłaty, zostaną przywrócone. Przywracamy stare reguły gry. Rozporządzenie będzie miało działanie wsteczne, więc w przypadku tych pracowników, którzy otrzymali niższe wynagrodzenia netto w styczniu, to zostanie cofnięte.

Jeśli chodzi o PIT-2, to jest tak, że jeżeli mamy kwotę wolną dosyć niską, to dla wielu osób złożenie lub niezłożenie tej deklaracji miało znikome znaczenie, więc wiele osób nie zwracało na to uwagi. Natomiast jeśli kwota jest tak wysoka, to to już ma znaczenie. Jeśli więc przywrócimy stare zasady naliczania kwoty wolnej, w tych miesięcznych zaliczkach będzie to wyglądało jak kiedyś. Nie będzie więc takiej sytuacji, że ktoś na reformie będzie tracił, jeśli powinna być dla niego neutralna.

A czy to rozwiązanie bierze w jakiś sposób pod uwagę takie osoby, które łączą etat ze zleceniami albo kilka etatów?

Zasadniczo tak, ale tutaj są trochę inne zasady. Łączenie kilku etatów powoduje, że i tak możemy uwzględnić kwotę wolną tylko w jednym z nich. Wyczuliłbym podatników na tę kwestię. To miałoby trochę inne konsekwencje np. w roku podatkowym 2021 – ze względu na to, że ta kwota wolna była mniejsza. Ale obecnie złożenie PIT-2 u kilku różnych pracodawców będzie skutkowało dużą niedopłatą podatku w rozliczeniu rocznym. Jeśli ktoś ma gdzieś pół etatu albo etat i tam złoży PIT-2, to tam zostanie uwzględniona kwota wolna. Natomiast w pozostałych miejscach zatrudniania nie zostanie uwzględniona. Później, po uwzględnieniu wszystkich przychodów, zostanie przeliczona tak naprawdę na cały dochód i będzie obowiązywała od całości osiąganych dochodów – natomiast to się wydarzy dopiero w rozliczeniu rocznym.

A co z kwestią emerytur? Oczywiście mamy rządowe informacje, że dla większości emerytów zwiększenie tej kwoty wolnej to jest duża zmiana in plus. Ale to się zmienia do poziomu świadczenia ok. 5 tys. Mamy też świeżą zapowiedź ministra Kościńskiego, że będzie specjalne rozwiązanie dla emerytów, które sprawi, że wszystkie osoby, otrzymujące świadczenie w wys. do kwoty 12 800 zł brutto nie będą poszkodowane. Czy już coś wiadomo więcej o tym rozwiązaniu?

Założenia są, rozpoczęliśmy prace i zastanawiamy się, w jaki sposób ująć te założenia w przepisy prawne. Do 12 800 zł brutto – oczywiście miesięcznie – nikt z emerytów nie powinien tracić na Polskim Ładzie. Teraz ta granica jest na poziomie ok. 4 900 zł brutto.

A co z ulgą dla klasy średniej? To rozwiązanie spędza sen z powiek nie tylko osobom, których dochody kwalifikują je do jej zastosowania. Jedna z firm doradczych wskazuje wręcz, że zmiany w prawnych regulacjach podatku dochodowego, wprowadzone Polskim Ładem, czynią PIT najbardziej skomplikowanym w historii. Czy jest planowana klaryfikacja tych przepisów?

Na pewno cały czas na bieżąco będziemy informować i pracować nad tym, żeby nasz przekaz trafił jak najszerzej. Wydaje się, że dotychczas rzeczywiście nasza dyskusja publiczna o Polskim Ładzie koncentrowała się na tym, że część przedsiębiorców straci. Tutaj więc chciałbym podkreślić coś, co moim zdaniem w niedostatecznym stopniu wybrzmiewa w dyskusji publicznej. W Polskim Ładzie tworzymy, można powiedzieć, dwa odrębne obszary, w których przedsiębiorcy mogą znaleźć dla siebie jakieś rozwiązania, które pomogą im w pewien sposób – oczywiście w ramach prawa – zoptymalizować się podatkowo.

Po pierwsze, to jest ryczałt. I tutaj szczególnie chciałbym wspomnieć o lekarzach i o informatykach, o których wspominałem wcześniej. Tutaj proponujemy obniżenie o 3 pkt proc. stawek ryczałtowych dla tych zawodów. Po drugie, jest też bardzo szerokie otwarcie estońskiego CIT-u. To będzie na pewno przestrzeń szczególnie dla tych firm, które chcą inwestować, które dużo wnoszą do polskiej gospodarki.

Wracając do niejasności związanych z ulgą dla klasy średniej…

Mamy portal wiecejwportfelach.gov.pl, podatki.gov.pl, webinaria i przewodniki. Działa infolinia Polskiego Ładu, kierujemy na nią więcej sił. Oczywiście zawsze też można skontaktować się z urzędami skarbowymi. Od wtorku są one otwarte dłużej. Jako Ministerstwo staramy się też wychodzić do mediów i w ten sposób starać się wytłumaczyć zasady działania Podatkowego Polskiego Ładu. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że kwestie związane z podatkami nie są najprostsze.

Natomiast jeżeli mówimy o uldze dla klasy średniej, to przede wszystkich chciałbym podkreślić jedną rzecz – na uldze nie można stracić. Nie ma możliwości stracenia na tej uldze. Jest natomiast tak, że w rumorze medialnym zginęła ta informacja. Okazało się, że jakaś część osób zrezygnowała z ulgi dla klasy średniej zupełnie niesłusznie. Jeżeli komuś się należy ta ulga, to już ma – oczywiście nie rezygnując z tej ulgi – na wstępie przynajmniej zachowane wynagrodzenie netto, jakie miał w zeszłym roku. Takie jest założenie, żeby Polski Ład był dla osób, które zarabiają w tych widełkach od 68 do 133 tysięcy brutto rocznie, żeby to było dla nich neutralne.

Natomiast nic się nie stanie w momencie, jeśli ktoś z tej ulgi zrezygnował. Może wrócić do tej ulgi, mając świadomość, że to dla niego będzie pozytywne. Gdyby się okazało, w rozliczeniu rocznym, że przekracza tę sumę, a pobierał tę ulgę przez wszystkie miesiące, będzie musiał zwrócić te pieniądze. Ale zasadniczo nie zmienia się dla niego wynagrodzenie netto w ujęciu rocznym. I tak opłaca nam się dostać tę premię, zarabiać trochę więcej, bo nie jest tak, że przekraczamy ten próg 133 600 zł i tracimy kilka tysięcy złotych. Ta ulga jest tak skonstruowana, że ona płynnie dostosowuje się do wynagrodzeń, w zależności od ich wysokości. Można powiedzieć, że rezygnacja z tej ulgi w rozliczeniu rocznym nie będzie miała dla nas żadnych konsekwencji jeżeli chodzi o łączne wynagrodzenie netto.

To, że zarobiliśmy więcej, niż się spodziewaliśmy, pewnie nie jest dla nikogo zbyt dużym problemem. Ale co z takimi sytuacjami, gdy w ciągu roku musimy iść na zasiłek chorobowy, zasiłek macierzyński albo po prostu tracimy pracę – i w rezultacie nie dobijemy do granicy 68 tysięcy, a mieliśmy rozliczaną ulgę dla klasy średniej? Osoby w takich sytuacjach będą musiały zwracać pieniądze przy rozliczeniu rocznym.

Tak, tu rzeczywiście może leżeć sedno obaw, które się pojawiają. W takich sytuacjach te środki rzeczywiście będą musiały być zwrócone. Tylko zwrócę uwagę na jedną rzecz. Maksymalna wartość ulgi to jest ok. 2 tys. zł. Pamiętajmy, że ulga dotyczy osób, które zarabiają netto znacznie więcej niż 2 tysiące złotych. Więc to może być kwestia zwrócenia kilkuset złotych, statystycznie rzecz ujmując.

A co z grupą, która powinna wiedzieć najlepiej, jak stosować nowe zasady? Po tym tygodniu, gdy wszyscy narzekają na niejasności i trudności z PIT-2, ulgą dla klasy średniej, już sobie wyobrażam 2023 rok, wszyscy składamy PIT. Urzędy skarbowe są zalewane źle wypełnionymi dokumentami. Czy skarbówka została odpowiednio przeszkolona z Polskiego Ładu i urzędnicy są przygotowani na wysyp zapytań od płatników i podatników – także w ciągu roku?

Na bieżąco pracujemy wewnętrznie z naszymi pracownikami. Oczywiście te rozwiązania wykuwają się w poszczególnych departamentach, które zajmują się kształtowaniem tych regulacji. W moim departamencie – makroekonomicznym – mamy komórkę, która liczy skutki Polskiego Ładu i prowadzi pewne symulacje na danych podatkowych. Natomiast oczywiście jest tak, że ta wiedza jest przekazywana w ramach instytucji.

W organizowanych przez nas webinariach licznie uczestniczyli pracownicy urzędów skarbowych. W trakcie webinariów omawiano rozwiązania wynikające z Polskiego Ładu. Pracownicy Urzędów Skarbowych i Izb Administracji Skarbowej mają bieżący dostęp do już zrealizowanych webinariów. Ministerstwo Finansów na bieżąco przygotowuje też wyjaśnienia w zakresie praktycznego zastosowania przepisów Polskiego Ładu w związku z wątpliwościami zgłaszanymi przez organy Krajowej Administracji Skarbowej. Odbywają się też szkolenia merytoryczne w związku ze zmieniającymi się przepisami.

System wprowadza jednak dosyć sporą zmianę. Ale nie obawiam się, że gdzieś w okolicy tego rozliczenia podatkowego, które czeka nas w przyszłym roku, żeby ta wiedza nie została przekazana w płynny sposób. Te wątpliwości, które rodzą się teraz, w ciągu miesiąca, dwóch powinny zostać rozwiane.

Polecamy także inne nasze artykuły o Polskim Ładzie:

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz