Kontrowersyjne wybory w kraju kluczowym dla przyszłości samochodów elektrycznych nie będą kontestowane na arenie międzynarodowej. W niedzielę sąd w Kongo – wypełniony lojalistami rządu – ogłosił, że Felix Tshisekedi zdobył 39 proc. głosów i wygrał z Martinem Fayulu, który dostał 35 proc. Te liczby nie zgadzają się z wyciekami, do których dotarł Financial Times (60 proc. do 19 proc. dla Falyulu) oraz opiniami niezależnych obserwatorów.

Nowy prezydent to człowiek kojarzony z poprzednim prezydentem Kongo, słynącym z niechęci do demokracji – ostatnie dwa lata piastował swoje stanowisko bezprawnie – oraz pielęgnującym korupcję: Kongo w rankingu Transparency International jest na 161. miejscu na 180 krajów pod względem przejrzystości polityki i biznesu. Sąsiedzi kraju wysłali już swoje gratulacje do Tshisekediego, co oznacza, że otoczenie międzynarodowe uznało go za prawowitą głowę państwa.

Dlaczego to ważne? Kongo to największy na świecie producent kobaltu, miedzi i diamentów. Kobalt jest materiałem używanym do produkcji baterii m. in. do smartfonów i samochodów elektrycznych. Właśnie dlatego fundusz inwestycyjny AllianceBernstein, który zarządza aktywami o wartości 550 mld dolarów, nazwał Kongo Arabią Saudyjską ery samochodów elektrycznych. Analitycy napisali w lutym, że zużycie zielonej energii na świecie dramatycznie wzrośnie w ciągu kilku kolejnych dekad, a to zwiększy popyt na wiele surowców, szczególnie miedź i kobalt.

Z ekonomicznego punktu widzenia, Kongo jest więc kluczowe dla każdego, kto będzie chciał wspierać zieloną rewolucję. Dodatkowo, rosnące zyski z wydobycia tych surowców niestabilne dziś Kongo może dziś przeznaczyć np. na nielegalny handel bronią i narkotykami, wspomaganie grup paramilitarnych i terrorystów. (REUTERS, The Economist, Mining Journal)

Francja nałożyła na Google’a karę w wysokości 50 mln euro. Amerykańska firma nie poinformowała swoich użytkowników w jaki sposób wykorzystuje ich dane, a na ich podstawie wysyłał spersonalizowane reklamy. Tym naraził się francuskiemu urzędowi ochrony danych osobowych, które na podstawie nowych przepisów Unii Europejskiej dotyczących prywatności w internecie (ich polską realizacją jest RODO) pociągnął Google’a do odpowiedzialności. To pierwszy gigant technologiczny, który został ukarany na podstawie tych przepisów. (Financial Times)

Nic nowego w Brexicie. Im bliżej do oficjalnej daty wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, tym przebieg wypadków jest coraz bardziej irracjonalny. Theresa May ogłosiła wczoraj, że chce wypracować rozwiązanie problemu twardej granicy pomiędzy Irlandia a Irlandia Północną, w taki sposób, aby większość parlamentarzystów była zadowolona. Dopiero z taką, gotową propozycją uda się po akceptację do Brukseli. Tego nie zniósł Michel Barnier, główny negocjator Brexitu z ramienia Unii, i stwierdził, że May powinna się skupić na bardziej ambitnych relacjach z Unią w przyszłości, a nie powracać ciągle do tematu nieszczęsnej irlandzko-irlandzkiej granicy. Plan na dzisiaj? Przejdźmy lepiej do Davos… (HandelsblattFinancial Times)

…gdzie dziś rozpoczyna się słynne Forum Ekonomiczne. Od lat nic się nie zmienia: publicyści piszą o tym, że elity ekonomiczne mają problem wizerunkowy i są oderwane od rzeczywistości przeciętnych obywateli, a Oxfam, konfederacja fundacji zajmujących się walką z ubóstwem, publikuje swój coroczny raport o nierównościach. W tym roku napisała, że 26 najbogatszych ludzi na świecie posiada tyle samo, co połowa Ziemian (ta biedniejsza połowa), a w dodatku w 2018 r. skumulowana wartość majątku 3,8 mld najbiedniejszych spadła o 11 proc. Tymczasem Światowy Fundusz Monetarny obniżył prognozę wzrostu światowej gospodarki do 3,5 proc. w tym roku i 3,6 proc. w przyszłym. A za niższy wzrost gospodarczy zazwyczaj mocniej obrywa się biedniejszej części ludzkości…

Na dziś w Davos zaplanowane są wystąpienia dotyczące kwestii ochrony klimatu: o sprawie opowie m.in. Jacinda Ardern, premier Nowej Zelandii i były wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Al Gore. O 14.00 specjalne przemówienie wygłosi nowy prezydent Brazylii – Jair Bolsonaro. (HandelsblattAl JazeeraWorld Economic Forum)

W Berlinie rozpoczyna się konferencja energetyczna dziennika Handelsblatt. To obok branżowych targów E World w Essen (odbędą się w lutym) najważniejsze spotkanie niemieckich energetyków. Tegorocznym tematem numer jeden będzie Nord Stream 2. Stany Zjednoczone chcą nie dopuścić do powstania infrastruktury, do czego wykorzystują nałożone na współpracę z Rosja sankcje – straszą nimi firmy będące wykonawcami gazociągu. W miarę intensyfikacji amerykańskich nacisków Niemcom na drugim Nord Streamie zaczyna coraz bardziej zależeć. (Handelsblatt)

A skoro jesteśmy przy Nord Streamie 2, to dzisiaj w Stuttgarcie Richard Grenell, ambasador Stanów Zjednoczonych w Berlinie, spotka się z amerykańska izbą handlową, AmCham, i podejmą właśnie temat rosyjsko-niemieckiego gazociągu. (Handelsblatt)

W marcu Azerbejdżan wyśle do Warszawy misję gospodarczą. Ten znany z produkcji ropy i gazu kraj stara się promować nienaftowe produkty swojego przemysłu i w tym celu chce zorganizować 25 wizyt w różnych zakątkach świata. W grudniu zeszłego roku został otwarty w Warszawie Trading House of Azerbaijan, mający promować tamtejsze produkty w Polsce.

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2018 r. wymiana gospodarcza między Polską a Azerbejdżanem wzrosła o 57 proc. w porównaniu z 2017 r. Polska w tym czasie zainwestowała 20 mln dolarów w Azerbejdżanie, a Azerbejdżan nad Wisłą 6,5 mln dol. Liczby te nie robią wrażenia, ale świadczą o trendzie wzrostowym i chęci do wykorzystania potencjału, jaki otwiera wymiana handlowa z tym krajem. (AZERNEWS)

Browarowi Jastrzębie udało się zebrać 3 mln zł na inwestycje poprzez crowdfunding. To największa suma w historii polskiego equity crowdfundingu. Ten sukces pomimo nie osiągnięcia pierwotnego celu pozyskania 4 mln zł przyczyni się do rozpowszechniania tej metody finansowania ryzykownych przedsięwzięć we wstępnej fazie rozwoju. Zbiórka kończy się dzisiaj. (Strona www zbiórki)

PS. prezes spółki będącej wydawcą 300GOSPODARKI jest akcjonariuszem Browaru Jastrzębie. Wartość swoich udziałów określił na “jedną skrzynkę piwa”, co prawdopodobnie nie zagraża bezstronności ww. informacji.