Najbliższe wybory mogą oznaczać koniec Parlamentu Europejskiego, jaki znamy. Wiele wskazuje bowiem na to, że głos eurosceptyków będzie słyszalny jeszcze wyraźniej niż do tej pory.

Choć od lat w mediach mówi się o rosnącej popularności ugrupowań eurosceptycznych, to poza brexitem miały one do tej pory bardzo ograniczony wpływ na funkcjonowanie Unii Europejskiej.

Wszystko wskazuje na to, że po wyborach ulegnie to zmianie. Nawet jeśli ugrupowania krytyczne wobec integracji europejskiej nie zdobędą większości parlamentarnej, to z pewnością poprawią swój wynik względem poprzedniej elekcji.

Wielka Brytania

Euroentuzjaści mogą żałować, że nie zdołano jeszcze podpisać umowy ze Zjednoczonym Królestwem w sprawie opuszczenia przez to państwo unijnych struktur. Zwlekanie spowodowało, że Brytyjczycy biorą udział w kolejnych wyborach i wszystko wskazuje na to, że będą one zdecydowanym triumfem eurosceptyków.

Zarejestrowane w lutym ugrupowanie o wymownej nazwie Brexit Party, dowodzone przez Nigela Farage’a, głosi konieczność jak najszybszego wystąpienia z Unii Europejskiej nawet bez podpisania umowy, nawet przy groźbie przejścia na domyślne taryfy WTO. Oprócz tego głównego postulatu Farage wspiera eurosceptyków z innych państw (np. Włoch) i opowiada się za likwidacją Unii Europejskiej. Należy się zatem spodziewać, że nowe ugrupowanie będzie dążyć do ograniczenia kompetencji Komisji i Parlamentu Europejskiego do minimum.

Brexit Party prowadzi w sondażach, jako jedyna z brytyjskich partii przekraczając pułap 30 proc. Druga w badaniach Partia Pracy może liczyć na około 10 proc. mniejsze poparcie. Wybory mogą zakończyć się katastrofą dla rządzącej Partii Konserwatywnej, która najprawdopodobniej zajmie dopiero czwartą pozycję za Liberalnymi Demokratami i nie zdobędzie więcej niż 15 proc. głosów.

Włochy

Włoscy eurosceptycy również mają się dobrze. Obie rządzące partie – Liga i Ruch Pięciu Gwiazd – mają krytyczny stosunek do Unii Europejskiej i najpewniej znów zajmą czołowe lokaty. Ta pierwsza, choć jest mniejszym koalicjantem w rządzie, najprawdopodobniej wygra niedzielne wybory z wynikiem oscylującym wokół 30 proc. Jej przywódca Matteo Salvini jest uważany za jednego z liderów europejskich eurosceptyków. Jego celem jest zbudowanie trwałego sojuszu europejskich ugrupowań przeciwnych dalszej integracji w ramach UE.

Włoski minister spraw wewnętrznych od miesięcy prowadzi na ten temat rozmowy z politykami z całej Europy. Był również w Polsce – w styczniu spotkał się z ministrem Joachimem Brudzińskim oraz Prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Głównymi postulatami Ligi jest ochrona włoskiego rynku pracy, wspieranie rodzimego rolnictwa, walka z unijnym przeregulowaniem czy większa kontrola migrantów wkraczających na teren Unii Europejskiej.

Ruch Pięciu Gwiazd, idący do wyborów pod hasłem „Kontynuuj zmiany”, może liczyć na stabilne poparcie przekraczające 20 proc. W swojej kampanii, oprócz wątków podnoszonych przez Ligę, akcentuje przede wszystkim konieczność wprowadzenia większej kontroli obywateli nad instytucjami unijnymi i rozwój demokracji bezpośredniej. W tych kwestiach współpracuje z Kukiz ’15. Ruch będzie rywalizować o drugie miejsce z opozycyjną, lewicową i euroentuzjastyczną Partią Demokratyczną, której poparcie utrzymuje się na podobnym poziomie.

Francja

We Francji walka o zwycięstwo rozstrzygnie się między eurosceptycznym Zjednoczeniem Narodowym (dawniej Frontem) Marine Le Pen i zwolennikami ściślejszej integracji, czyli La République en marche, z którego wywodzi się Emmanuel Macron, w koalicji z Ruchem Demokratycznym (MoDem). W sondażach minimalnie prowadzi partia Le Pen, ale przewaga 24 do 22 proc. nie jest na tyle wielka, by można być pewnym zwycięzcy.

Marine Le Pen w tych wyborach złagodziła swój ostry antyunijny kurs. Zrezygnowała już z postulowania Frexitu i odejścia od euro. W zamian za to głosi konieczność przekształcenia Unii w porozumienie państw narodowych, które same regulowałyby to, jakich przepisów traktatowych będą przestrzegać.

‑ Wzięliśmy pod uwagę to, co powiedzieli nam Francuzi – mówiła Le Pen. – Nie chcą opuszczać strefy euro, ale to nie znaczy, że nie możemy jej poprawić – mówiła liderka partii. Zapowiedziała również przywrócenie ceł, które mają wspierać gospodarkę narodową.

O trzecią pozycję będą rywalizować centrowi Republikanie z lewicowym ugrupowaniem La France Insoumise (nazwę tę można tłumaczyć jako Francja Nieujarzmiona). Co ciekawe, druga z tych partii jest dowodem na to, że eurosceptycyzm nie jest wyłącznie domeną prawicy.

Lider ugrupowania Jean-Luc Mélenchon wzywa do renegocjacji traktatów i postawienia na ochronę pracowników, świadczeń socjalnych i rozwijania szerokiego systemu wsparcia obywateli ze strony państw. Wysuwa także koncepcję „kilometrowego podatku od emisji dwutlenku węgla”: im dalej produkt jest transportowany, tym wyżej byłby opodatkowany. Melenchon już w przeszłości groził, że jeśli te postulaty nie zostaną wcielone w życie, będzie opowiadał się za wystąpieniem Francji z Unii Europejskiej. Według obecnych sondaży Francja Nieujarzmiona może liczyć na poparcie w granicach dziesięciu procent.

Niemcy

Przez wiele lat Niemcy były główną euroentuzjastyczną siłą na Zachodzie Europy. Odkąd jednak rośnie poparcie dla Alternatywy dla Niemiec (AfD), wpływ dwóch wiodących partii – SPD i CDU/CSU – zdecydowanie maleje. Wiele wskazuje jednak, że centroprawicowe euroentuzjastyczne porozumienie chadeków, z których wywodzi się kanclerz Angela Merkel i ubiegający się o stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej Manfred Weber, odniesie sukces.

Jeśli sondaże trafnie oddają to, co czeka nas podczas wyborów, to koalicja CDU i CSU może liczyć na poparcie w okolicach 30 proc., znacznie wyprzedzając drugich Zielonych i trzecich socjaldemokratów.

Choć AfD nie ma szans na zwycięstwo, to niewątpliwie dwunastoprocentowy wynik wskazywany w sondażach nie będzie powodem do paniki – to rezultat prawie dwukrotnie lepszy niż pięć lat temu i zapewniający zdobycie procentowo podobnego poparcia, co w ostatnich wyborach do Bundestagu z 2017 roku. Z jednej strony oznaczałoby to zahamowanie wzrostu popularności partii, z drugiej zaś utrzymanie się na powierzchni pomimo krytyki niemalże ze wszystkich stron sceny politycznej.

AfD nie godzi się na przyjmowanie imigrantów z państw Bliskiego Wschodu i opowiada się za wystąpieniem ze strefy euro, a jeśli te postulaty nie będą spełnione, to również z całej Unii Europejskiej. W obecnej kampanii partia skupiła się także na przeciwdziałaniu zmianom energetycznym wynikającym z globalnego ocieplenia.

Hiszpania

Na Półwyspie Iberyjskim, podobnie jak w Niemczech, pomimo działań partii eurosceptycznych najprawdopodobniej w niedzielnych wyborach zatriumfuje Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza, która pod koniec kwietnia wygrała wybory do Kortezów Generalnych. Sondaże dają jej poparcie na poziomie ponad 30 proc.

O drugie miejsce będą rywalizowały centroprawicowa Partia Ludowa oraz liberalni Ciudadanos (Obywatele) współpracujący z En Marche! Emmanuela Macrona. Zarówno te partie, jak i centrolewicowy Podemos nie negują zasadności dalszej integracji europejskiej.

Wyjątkiem na hiszpańskiej scenie politycznej jest jednak nowopowstała partia Vox, która choć krytyczna względem Unii Europejskiej, nie formułuje tak radykalnych postulatów, jak eurosceptycy z Wielkiej Brytanii czy Niemiec. „Wierzymy w Europę, ponieważ jesteśmy Europą” – można wyczytać w jej programie wyborczym. Vox opowiada się za przyjmowaniem do Hiszpanii przede wszystkim imigrantów z państw Ameryki Łacińskiej. Ugrupowanie sprzeciwia się federalizacji Unii Europejskiej i wspieraniu autonomii Katalonii i Kraju Basków. Według sondaży jej poparcie wynosi około 10 proc.

Inne państwa

Ruchy i partie wzywające do zaprzestania dalszych projektów integracyjnych bądź nawet wystąpienia z Unii Europejskiej robią dużą karierę nie tylko w największych państwach kontynentu.

Duńska Partia Ludowa wzywa do gruntownej przebudowy Unii Europejskiej, podobnie jak Partia Finów. Szwedzcy Demokraci, niegdyś postulujący wystąpienie swojego kraju ze struktur UE, dziś złagodzili stanowisko, choć dalej krytykują wysoki poziom wpłat Sztokholmu do unijnego budżetu.

W Holandii szanse na zwycięstwo ma Forum na rzecz Demokracji postulujące nieprzenoszenie nowych kompetencji do Brukseli oraz przywrócenie kontroli granicznych wewnątrz Unii. Mniej lub bardziej krytyczne wobec obecnego kształtu Unii Europejskiej są także takie partie jak lewicowa grecka Syriza, prawicowy Fidesz na Węgrzech czy Konserwatywna Partia Ludowa Estonii.

Nie oznacza to jednak, że partie krytykujące Unię Europejską wzmacniają się wszędzie. W najbliższych wyborach niewątpliwie sporo straci austriacka FPO w związku z ujawnioną w miniony weekend aferą korupcyjną lidera tej partii i wicekanclerza Heinza-Christiana Strache. Eurosceptycy raczej nie mogą również liczyć na poparcie ze strony mieszkańców Portugalii, Irlandii, Rumunii, Chorwacji czy Malty.

Obecnie sondaże pozwalają stwierdzić, że wciąż najsilniejszymi frakcjami w Parlamencie Europejskim będą rządzący chadecy i socjaliści. Niemniej wszystko wskazuje na to, że stracą oni bezwzględną większość, którą będą musieli się podzielić z liberałami. Liczebność eurosceptyków będzie natomiast większa niż kiedykolwiek, co może się przełożyć na odmienne niż dotychczas wyniki głosowań Parlamentu Europejskiego przyszłej kadencji.