Akcje ThyssenKrupp zyskały na wartości 27 proc. po ogłoszeniu przez firmę, że do planowanego połączenia z indyjską Tatą Steel nie dojdzie, podają Financial TimesSüddeutsche Zeitung.

Niemiecki konglomerat przemysłowy chciał podzielić się na dwie części – jedną produkującą m. in. stal, a drugą od wind i części dla przemysłu samochodowego.

Pierwszą część chciano połączyć z producentem stali Tata Steel. Dzięki tej operacji powstałby gigant stalowy – drugi największy w Europie po luksemburskim ArcelorMittal.

Na Starym Kontynencie z takiej fuzji ucieszyłby się tylko rozkochany w budowaniu ‚championów’ niemiecki minister gospodarki Peter Altmaier. Reszta uznała to za nieuzasadnione betonowanie rynku.

W Brukseli pomysł miał poważnego przeciwnika – komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager, która wyraźnie zaznaczyła, że jeśli transakcja miałaby zyskać jej aprobatę, musiałoby dojść do znacznego wyzbycia się aktywów.

To czyniło całą operację nieuzasadnioną ekonomicznie i ThyssenKrupp wycofał się. Teraz będzie zwalniać 6 tys. pracowników.

Niemniej zarządzający chcą uniknąć zwolnień z powodów operacyjnych i stosować je tylko w drodze wyjątku. Większość odejść z firmy ma zostać przeprowadzona polubownie.

Dwie trzecie wspomnianej liczby etatów do redukcji znajduje się w Niemczech. Jedna trzecia w zagranicznych oddziałach konglomeratu.