Jastrzębi Fed trzyma złoto w szachu. Rynek coraz uważniej patrzy na srebro
Opublikowane zapiski z kwietniowego posiedzenia Federalnego Komitetu ds. Otwartego Rynku oddaliły oczekiwania na szybkie obniżki stóp procentowych w USA. Według ekspertów rynkowych taki scenariusz ogranicza obecnie potencjał złota, ale jednocześnie zwiększa zainteresowanie srebrem. A rynek metali szlachetnych działa dziś pod wpływem dwóch sił: wysokich stóp procentowych oraz rosnącego popytu przemysłowego na srebro.
Federalny Komitet ds. Otwartego Rynku, czyli FOMC, to organ amerykańskiej Rezerwy Federalnej odpowiedzialny za decyzje dotyczące stóp procentowych i polityki pieniężnej. Zapiski z jego posiedzeń pokazują, jak bankierzy centralni oceniają gospodarkę, inflację i ryzyka dla rynku.
Fed oddala wizję tańszego pieniądza
Najnowsze zapiski Fed wskazują na coraz ostrożniejsze podejście amerykańskiego banku centralnego do obniżek stóp procentowych. Część decydentów obawia się inflacji napędzanej konfliktem z Iranem. Coraz więcej członków FOMC sprzeciwia się łagodzeniu polityki pieniężnej, a większość uznała, że „pewne zaostrzenie polityki będzie prawdopodobnie właściwe”, jeśli presja cenowa nie ustąpi.
Jastrzębia polityka oznacza nastawienie na wyższe stopy procentowe lub utrzymywanie ich na wysokim poziomie. Dla złota to zwykle trudne otoczenie, ponieważ kruszec nie wypłaca odsetek. Gdy obligacje lub lokaty dają wyższy dochód, część inwestorów może wybierać właśnie te aktywa.
– Znamy już treść zapisków Fed i nie pozostawiają one złudzeń: nowy prezes Rezerwy Federalnej, Kevin Warsh, dziedziczy po swoim poprzedniku wyjątkowo jastrzębio nastawioną grupę bankierów centralnych. Rynek musi pogodzić się z faktem, że Fed oficjalnie schodzi ze ścieżki obniżek stóp procentowych, a na horyzoncie pojawia się nawet widmo ich dalszego podnoszenia. Taki scenariusz naturalnie trzyma notowania złota w chwilowym szachu, jednak uwaga inwestorów coraz mocniej przesuwa się w kierunku srebra, które wykazuje ogromny potencjał fundamentalny – komentuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.
Srebro korzysta z popytu przemysłowego
W centrum uwagi znalazł się wskaźnik Gold to Silver Ratio, czyli relacja ceny złota do ceny srebra. Pokazuje on, ile uncji srebra trzeba zapłacić za jedną uncję złota. Wskaźnik ustabilizował się na poziomie około 59 punktów. Taki poziom jest odczytywany jako sygnał relatywnie silnej pozycji srebra.
Co więcej, na rynku pojawiają się bardzo optymistyczne prognozy dotyczące ceny srebra. Najbardziej skrajne zakładają wzrost nawet do 180 dolarów za uncję do końca roku. Jednak zdaniem Michała Teklińskiego taki scenariusz jest mało prawdopodobny.
– Największy konsument srebra w ostatnich latach, branża fotowoltaiczna, ograniczyła swoje zapotrzebowanie na metal, modyfikując strukturę produkcji w odpowiedzi na wysokie ceny. Pomimo spadku zapotrzebowania z tego sektora, ogólny popyt na srebro nadal przewyższa możliwości podażowe. Oznacza to, że cena srebra prawdopodobnie będzie rosła, ale nie tak dynamicznie jak w roku ubiegłym, a poziom 180 dolarów w tym roku raczej nie zostanie osiągnięty – mówi ekspert Goldsaver i Goldenmark.
Niedobory na rynku srebra
Srebro ma podwójną rolę. Z jednej strony jest metalem inwestycyjnym, podobnie jak złoto. Z drugiej strony jest wykorzystywane w przemyśle, m.in. w fotowoltaice, elektronice i nowych technologiach.
To właśnie popyt technologiczny jest jednym z głównych motorów rynku. Tylko że wysokie ceny sprawiły, że część producentów zaczęła ograniczać zużycie srebra lub zmieniać rozwiązania technologiczne.
Stratedzy UBS, Wayne Gordon i Dominic Schnider, obniżyli szacunki globalnego deficytu podaży srebra w 2026 roku z 300 mln do około 60-70 mln uncji. Mimo tej korekty rynek srebra nadal jest rynkiem niedoborowym. Z kolei według raportu The Silver Institute 2026 rok ma być szóstym z rzędu rokiem z deficytem podaży, szacowanym na 1439 ton.
– W dłuższej perspektywie fundamentalne znaczenie ma transformacja technologiczna. Jedynym realnym ryzykiem dla kruszcu byłoby powszechne wdrożenie technologii całkowicie bezsrebrowych, co jednak w dającej się przewidzieć przyszłości pozostaje mało prawdopodobne. Podsumowując: srebro ma przed sobą bardzo dobre perspektywy, a jego fundamentalna podaż po prostu się kurczy – dodaje Michał Tekliński.
Tradycyjny portfel 60/40 już nie działa
Raport „In Gold We Trust 2026” wskazuje na zmiany w podejściu do budowania portfeli inwestycyjnych. Chodzi przede wszystkim o klasyczny model 60/40. W takim portfelu 60 proc. aktywów stanowią akcje, a 40 proc. obligacje. Przez lata taki podział był uznawany za standardowy sposób dywersyfikacji, czyli rozłożenia ryzyka między różne klasy aktywów.
Autorzy raportu uważają jednak, że w warunkach uporczywej inflacji obligacje skarbowe tracą część swojej funkcji ochronnej. W takim otoczeniu większą rolę mogą odgrywać surowce i metale fizyczne.
Raport wskazuje też na możliwość wyższego celu inflacyjnego w zachodnich gospodarkach. Według tej tezy banki centralne mogłyby tolerować inflację na poziomie 3-4 proc., aby ułatwić rządom obsługę wysokiego długu publicznego.
Metale szlachetne wracają do dyskusji o bezpieczeństwie portfela
Obecna sytuacja jest niejednoznaczna. Z jednej strony wysokie stopy procentowe w USA ograniczają wzrost cen złota. Z drugiej strony srebro korzysta z popytu technologicznego i niedoborów podaży. Dlatego inwestorzy coraz częściej patrzą na metale szlachetne nie tylko przez pryzmat krótkoterminowych ruchów cen, ale też przez długofalowe zmiany w gospodarce.
– Stoimy u progu głębokiej redefinicji tego, co rozumiemy przez pojęcie bezpiecznego portfela inwestycyjnego. Kiedy oficjalne raporty, takie jak „In Gold We Trust”, wprost ostrzegają przed niewypłacalnością tradycyjnych modeli inwestycyjnych, czas na dyskusję o zasadności posiadania metali szlachetnych dobiegł końca. Dzisiejsza stabilizacja cen złota i techniczne korekty to cisza przed burzą. Kiedy rynek ostatecznie zrozumie, że stopy procentowe w USA nie spadną, a inflacja pozostanie z nami na lata, uwolniona energia popytu technologicznego i monetarnego pchnie srebro oraz złoto na poziomy, które dziś wielu uznaje za nierealne. Fizyczny kruszec w sejfie przestaje być alternatywą – staje się absolutną koniecznością dla każdego, kto chce zachować siłę nabywczą swojego majątku – podsumowuje Michał Tekliński.
W najbliższych miesiącach rynek metali szlachetnych będzie zależał od kilku czynników naraz: decyzji Fed, inflacji, napięć geopolitycznych, kondycji przemysłu i rzeczywistej dostępności srebra. Dlatego złoto może być pod wpływem wysokich stóp procentowych, a srebro – pod wpływem popytu technologicznego i ograniczeń podażowych.
Przeczytaj także:
- Sprzedaż detaliczna ostro w dół po mocnym marcu. Co się stało?
- Polacy polubili płatności odroczone. Banki nie zawsze patrzą na to dobrze
- Zmowa na rynku pracy kierowców? Lidl i przewoźnicy pod lupą UOKiK