Strona główna TYLKO W 300GOSPODARCE Wydatki na zdrowie wzrosną i bez Polskiego Ładu. Wywiad z Sebastianem Skuzą, wiceministrem finansów

Wydatki na zdrowie wzrosną i bez Polskiego Ładu. Wywiad z Sebastianem Skuzą, wiceministrem finansów

przez Marek Chądzyński

Inflacja pewnie pomaga budżetowi, ale trudno powiedzieć, w jakim stopniu. Najważniejsze dla wyniku jest mocne gospodarcze odbicie – mówi w wywiadzie z 300Gospodarką Sebastian Skuza, wiceminister finansów.

Marek Chądzyński, 300Gospodarka: Ma pan alternatywny projekt budżetu, na wypadek dużych zmian w Polskim Ładzie? Bo bardzo prawdopodobne, że składka zdrowotna dla osób prowadzących działalność gospodarczą w przyszłym roku jednak nie będzie wynosiła 9 proc., tylko 3 proc. od dochodu.

Sebastian Skuza, wiceminister finansów: Gdyby zmiany wynikające z Polskiego Ładu nie wystąpiły w ogóle, to plan finansowy Narodowego Funduszu Zdrowia na przyszły rok nie byłby korygowany, bo został przygotowany w oparciu o dotychczasowe poziomy składek.

Czyli tak, jakby Polski Ład nie wszedł jednak w życie?

Nie. Chodzi o to, że przy projektowaniu dochodów budżetowych zachowaliśmy się bardzo ostrożnie i uwzględniliśmy ubytek wynikający z podniesienia kwoty wolnej w PIT do 30 tys. zł i przesunięcia progu dochodowego na 120 tys. zł dla stawki 32 proc. Ale w planie Narodowego Funduszu Zdrowia nie wzięliśmy pod uwagę ewentualnych dodatkowych przychodów, jakie wynikałaby z wprowadzenia Polskiego Ładu.

Przedstawiając projekt budżetu Ministerstwo Finansów podkreślało, że zapewnia on wzrost wydatków na zdrowie do 5,75 proc. PKB. To możliwe bez nowych wpływów do NFZ?

Tak, ten poziom jest już zapewniony bez nowych składek. Wzrost prognozowanych przychodów NFZ wyniesie ok 10,9 mld zł. Dodatkowo w celu dopełnienia do wskaźnika 5,75 [proc. PKB na zdrowie – przyp. red], zwiększamy wydatki z budżetu o 2,2 mld zł.


Krótki przewodnik po budżecie państwa. Sprawdź, które wydatki wzrosną w 2022 r.


To ciekawe, bo jednym z celów Polskiego Ładu było zwiększenie nakładów na służbę zdrowia, aby uzyskać 7 proc. PKB w ciągu kilku lat.

I nadal tak jest, 5,75 proc. PKB dotyczy przyszłego roku i osiągniemy ten poziom nawet przy zachowaniu obecnych zasad naliczania składki.

To ile wyniosą przychody NFZ w przyszłym roku?

Zgodnie z zatwierdzonym planem NFZ na 2022 rok przychody, bez środków z budżetu państwa, wyniosą 108,6 mld zł, czyli o ok. 10,9 mld zł więcej niż w pierwotnym planie finansowym na 2021 rok.

Jaka część z 5,75 proc. PKB na zdrowie to dochody ze składki, a ile w tym dofinansowania z innych źródeł?

Składka to zdecydowana większość. Z budżetu pochodzi ok. 25 mld zł.

Czy w planie NFZ na przyszły rok są przewidziane jakieś pieniądze z tzw. funduszu covidowego, którym zarządza BGK?

Nie, plan nie zakłada pozyskania środków z tego źródła.

Pytam o fundusz covidowy, bo najczęściej stawiany zarzut o nieprzejrzystość finansów publicznych dotyczy właśnie jego: że nie ma informacji na bieżąco, jakimi dysponuje środkami, na co wydaje te pieniądze i dlaczego akurat na to. Choć dysponuje dziesiątkami miliardów złotych.

Nie zgadzam się, że fundusz covidowy jest nietransparentny. Ja mogę powiedzieć, jakie były przychody i koszty tego funduszu, jaki on ma dług. Zadłużenie Funduszu jest uwzględniane w publikowanej przez nas co kwartał informacji o wysokości długu sektora instytucji rządowych i samorządowych. A w trakcie pandemii potrzebowaliśmy takiego narzędzia.

Gdybyśmy mieli antykryzysowe działania finansować bezpośrednio z budżetu, to co chwila musielibyśmy nowelizować ustawę budżetową, co zajmowałoby dużo czasu. A czas w walce ze skutkami pandemii ogrywa bardzo dużą rolę. Dodatkowy dług jest związany tylko i wyłącznie z Covid-19.

Finansowanie Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych z funduszu covidowego również?

Oczywiście, przecież tu chodzi o niwelowanie negatywnych ekonomicznych skutków pandemii. Poza tym cały czas, i to od wielu lat, działają Krajowy Fundusz Drogowy czy Fundusz Kolejowy – też poza centralnym budżetem. I też się zadłużały. Czy ktoś mówi o nich, że są nieprzejrzyste?

No ale fundusz covidowy był narzędziem specjalnym, stworzonym na czas pandemii. I co dalej? Jak duże będą emisje obligacji na finansowanie go w przyszłym roku?

Mam nadzieję, że dużo mniejsze niż w tym roku. Fundusz covidowy będzie ograniczał stopniowo swoją działalność. Niemniej jednak zwracam uwagę, że pandemia się nie skończyła. Mówi się o nadchodzącej czwartej fali. Musimy być przygotowani.

A ile pieniędzy w przyszłym roku dostanie z niego Rządowy Fundusz Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych?

Na razie zakończył się proces przyjmowania wniosków od samorządów na tegoroczną pulę 20 mld zł. Środki w większości będą wydawane w przyszłym roku.

Wracając do Polskiego Ładu – skoro w budżecie uwzględniliście już negatywne skutki dla dochodów z PIT, to czy to oznacza, że te zasadnicze propozycje, jak zwiększenie kwoty wolnej i podniesienie progu, nie będą już zmieniane?

Tak uważam, nie słyszałem, by w trakcie konsultacji były zgłaszane prośby o zmiany w tym zakresie.

Czy prognoza deficytu sektora finansów publicznych w przyszłym roku – czyli 2,8 proc. PKB – jest oparta na tym konserwatywnym podejściu, czyli negatywny wpływ Polskiego Ładu na dochody bierzemy pod uwagę, ale nie uwzględniamy jego pozytywnych skutków?

Skoro w przychodach NFZ-u nie planujemy dodatkowych wpływów ze składki, to i w prognozie deficytu też ich nie ma.

Czyli można się spodziewać, że w przyszłym roku znów będzie pozytywna niespodzianka i faktyczny deficyt będzie niższy od szacowanego. Podobnie, jak to się dzieje w tym roku.

W tym roku to przede wszystkim efekt silnego odbicia gospodarczego. Tarcze zadziałały, wsparcie zostało udzielone na czas. Nie było dezorganizacji rynku pracy i fali upadłości przedsiębiorstw, dzięki czemu odreagowanie jest tak silne, co pozytywnie przekłada na dochody z podatków i składek. To dlatego mamy oszczędności na dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Inflacja, dużo wyższa od założonej w budżecie, też na pewno pomaga.

Pewnie pomaga, ale trudno powiedzieć, w jakim stopniu. Nie sposób tego efektu wyodrębnić. Nie wiemy, czy bez inflacji obroty byłyby niższe, czy wyższe. Na pewno to nie jest tak, że Ministerstwo Finansów celowo podbija inflację, żeby zwiększać dochodu budżetowe.

Pośrednio macie na to wpływ, ekspansywna polityka fiskalna może wpływać na wzrost cen.

Na pewno ekspansja fiskalna nie była po to, żeby podnosić dochody.

Zwracam też uwagę, jak kształtował się deficyt budżetowy w ostatnich dwóch latach. Gdy obejmowałem stanowisko wiceministra finansów w 2020 r., w nowelizacji budżetu wpisaliśmy deficyt na poziomie 109 mld zł, a ostateczne wykonanie wyniosło około 85 mld zł. Potem w budżecie na ten rok zapisaliśmy deficyt 82,3 mld zł, a przedstawione przy projekcie ustawy budżetowej na rok 2022 przewidywane wykonanie w tym roku na poziomie około 13 mld zł. I teraz mamy zaplanowane 30 mld zł deficytu w przyszłym roku.

Zmierzam do tego, że deficyt spada, co raczej nie jest przejawem nadmiernej ekspansji fiskalnej.

Ale budżet centralny to nie całość finansów publicznych.

Wiem, że niektórzy tak mówią. Ale jednak nadal stanowi ich istotną część. My nie prowadzimy polityki zwiększania deficytu bez potrzeby czy nadmiernego ograniczania go. Staramy się działać racjonalnie.

Deficyt jest umiarkowany, a mimo to udało nam zwiększyć fundusz płac w sferze budżetowej.

Większy fundusz płac nie musi wcale oznaczać podwyżek. Może np. przełożyć się na większą liczbę etatów.

Nie spodziewam się większej liczby etatów, raczej obstawiam, że kierownicy jednostek będą działać w kierunku wzrostu płac.

To mogą być uznaniowe decyzje, niekoniecznie podwyżki dla wszystkich.

Mówimy o dużych instytucjach, gdzie jest presja płacowa, działają związki zawodowe. Myślę, że w toku negocjacji ustalone zostaną zasady podwyżek w poszczególnych instytucjach.

O ile ma się zwiększyć fundusz płac w budżetówce?

O około 4,4 proc. No i odblokowujemy 3-proc. fundusz nagród.

I to załatwi sprawę? Nie będzie według pana fali protestów , które były zapowiadane na wrzesień? Bo jednak w sektorze przedsiębiorstw płace rosną w tempie 10 proc. rok do roku.

Biorąc pod uwagę sytuację pandemiczną, planowany wzrost płac w sferze budżetowej jest stosunkowo wysoki.

Jest jeszcze jakieś pole do negocjacji tego wskaźnika?

Na razie przedstawiliśmy wstępny projekt budżetu, ostatecznie zdecyduje rząd.

Czy w przyszłym roku będzie trzynasta emerytura?

Tak, pieniądze są na nią zaplanowane. Czternasta emerytura była rozwiązaniem epizodycznym. Trzynasta jest stałym elementem systemu.

Rozumiem, że jak poprzednio wypłaci ją Fundusz Solidarnościowy. Skąd weźmie na to pieniądze?

Z wypłaty z budżetu, ale też ma swoje przychody: składki wnoszone przez pracodawców, daninę solidarnościową czy dotację z budżetu państwa odpowiadającą planowanej wysokości podatku od sprzedaży detalicznej.

Podatek od supermarketów jest przeznaczany na dodatkowe emerytury?

To jest dochód budżetu, ale ustawowy zapis stanowi, że planowana na dany rok budżetowy kwota wpływu do budżetu państwa podatku od sprzedaży detalicznej wpłacana jest do Funduszu Solidarnościowego, z tym że przeznaczana jest na dofinansowanie świadczenia uzupełniającego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji, tzw. 500+ dla osób niepełnosprawnych.

Ile w przyszłym roku samorządy stracą na Polskim Ładzie?

Według mnie nic nie stracą. Same, jeszcze przed ogłoszeniem zmian, wyliczały swoje przyszłoroczne dochody z tytułu PIT, CIT i subwencji ogólnej na ok. 140 mld zł. Po zmianach i uwzględnieniu dodatkowego bufora 8 mld zł, który wypłacimy z tegorocznego budżetu, ich dochody wyniosą 146 mld zł. I to bez uwzględnienia środków z Funduszu Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych. Krótko mówiąc w pierwszym roku reformy, zmiana dla samorządów będzie pozytywna.

A w kolejnych latach?

Przygotowaliśmy subwencję rozwojową, ma ona wynosić minimum 3 mld zł rocznie i to ona będzie niwelowała potencjalne ubytki w PIT.

Jak ona będzie wyliczana?

Jestem za tym, żeby nie ograniczać się tylko do wyrównania strat wynikających z udziału w PIT i CIT, ale korygować je również o inne zmienne, np. liczbę ludności i poziom zamożności.

Do tego mógłby być dodawany jakiś bonus inwestycyjny: ktoś, kto wydaje pieniądze na inwestycje, a nie na bieżące wydatki, powinien mieć dodatkowe wsparcie.

Taki mechanizm jest dużo lepszy w wyrównywaniu szans, niż proste przeniesienie udziałów w PIT i CIT, które sprawiałoby, że bogaci bogaciliby się nadal, a biedni już niekoniecznie.

Chcemy też stworzyć nową regułę, która stabilizowałaby dochody samorządów, uniezależniając je od wahań koniunktury.

Na czym miałoby to polegać?

Punktem wyjścia do wyliczenia, jakie dochody należą się JST w kolejnym roku, byłyby wpływy z podatków dochodowych z roku bieżącego, zwaloryzowane o określony wskaźnik – np. inflację lub PKB. To byłby poziom, poniżej którego dochód nie mógłby spaść. Gdyby się jednak okazało w trakcie roku, że jest niższy od tego poziomu, wówczas budżet centralny by dopłacał JST.

Co z regułą wydatkową? Będą w niej jakieś zmiany, np. wyłączenie wydatków inwestycyjnych?

Świat finansów publicznych po pandemii na pewno nie będzie taki sam, jak przed nią. Jakieś bufory, narzędzia w rodzaju funduszu covidowego, na wypadek takich wydarzeń jak pandemia, musimy ciągle mieć. Przypominam, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy zaleca, żeby nie robić zbyt szybko konsolidacji finansów publicznych, tylko poczekać, aż gospodarka na stałe wróci na przedpandemiczne tory.

Jednak w 2023 r. reguła ograniczająca wydatki znów miałaby działać. W jakiej postaci?

Na forum UE Polska zgłosiła temat o wyłączeniu wydatków na obronność z reguł fiskalnych. To jest przedmiot dyskusji polityków.

Ja jestem zwolennikiem takich rozwiązań w obszarze poluzowania dla nakładów inwestycyjnych, zarówno rządowych, jak i samorządowych. Dyskusje w UE o tym mogą rozpocząć się jeszcze jesienią bieżącego roku i być kontynuowane wiosną przyszłego roku, gdy będziemy przedstawiać Komisji Europejskiej aktualizację programu konwergencji. To dokument określający stan finansów publicznych i ich perspektywy na najbliższe kilka lat.

Po co budżetowi 157 mld zł płynnych środków? To ponad dziesięć razy więcej, niż ma wynieść deficyt w tym roku.

Tak, ale finansowanie deficytu to nie są całe potrzeby pożyczkowe, musimy jeszcze rolować stary dług. Poza tym na początku roku, kiedy sprzedawaliśmy dużo obligacji, ich rentowność była na rekordowo niskich poziomach. Z punktu widzenia długoterminowych kosztów obsługi długu to prefinansowanie potrzeb pożyczkowych było bardzo korzystne.

A stan środków na koniec roku będzie zauważalnie niższy.

Co będzie, gdy Narodowy Bank Polski, który dziś poprzez skup obligacji stabilizuje ich rentowność, zacznie normalizować politykę pieniężną i zejdzie z rynku długu? Nie ma ryzyka, że rentowności zaczną rosnąć, przez co koszty obsługi również?

Zwracam uwagę, że szacowane na przyszły rok koszty obsługi długu mają być o 2 mld zł niższe niż w tym roku, a robiąc to założenie uwzględniliśmy rynkowe oczekiwania wzrostu stóp procentowych.

Koszty będą niższe, bo większość naszych obligacji ma stałe oprocentowanie. Czyli gdy sprzedawaliśmy na początku roku np. dziesięcioletnie obligacje, to zapewniliśmy sobie niskie oprocentowanie na dziesięć lat. Dostosowanie bieżących kosztów obsługi długu do stóp procentowych trwa kilka lat.

Dlatego sytuacja w tym zakresie w ciągu najbliższych kilku lat będzie komfortowa.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz