Większość Polaków jest otwarta na merytoryczną dyskusję o transformacji energetycznej. Najważniejsze są jednak nie argumenty moralne, lecz kwestie ekonomiczne, bezpieczeństwo i suwerenność. Autorzy raportu Project Tempo „Wsparcie klimatycznych ambicji Polski” przekonują, że to może być punkt wyjścia do budowy narodowego konsensusu ponad podziałami politycznymi.
Polacy bardziej pragmatyczni niż partie
Jak pokazuje badanie, poglądy społeczeństwa na transformację energetyczną są bardziej zniuansowane niż stanowiska prezentowane przez partie polityczne. Co do zasady Polacy akceptują kierunek zmian, ale nie chcą, by wiązał się on z zakazami i ograniczeniami. Oczekują także wyraźnych korzyści ekonomicznych.
Project Tempo – ogólnoeuropejska organizacja non-profit zajmująca się analizą postaw tzw. rozczarowanego wyborcy – przeprowadziła autorską segmentację polskiego społeczeństwa. Pod uwagę wzięto wartości, sytuację społeczno-ekonomiczną, stosunek do zmian klimatu oraz zaufanie do polityków.
W efekcie wyróżniono pięć grup:
- Klimatycznie zaangażowani (ok. 18 proc. elektoratu) – silnie proklimatyczni, związani z ideami europejskimi, gotowi ponosić wyższe koszty.
- Zamożni tradycjonaliści (ok. 16 proc.) – przywiązani do samodzielności finansowej i tradycyjnych wartości, ale otwarci na rozwiązania proekologiczne dostępne cenowo.
- Klientyści energetyczni (ok. 27 proc.) – najliczniejsza grupa, obawiająca się negatywnego wpływu polityki klimatycznej na poziom życia i oczekująca wsparcia państwa.
- Strapieni aspirujący (ok. 20 proc.) – zmagający się z trudnościami finansowymi, niechętni dodatkowym kosztom.
- Konserwatywni sceptycy (ok. 20 proc.) – krytyczni wobec zmian klimatu i niechętni ponoszeniu kosztów transformacji.
Niestabilny elektorat i polityczna szansa
Autorzy raportu zwracają uwagę, że ponad 40 proc. wyborców deklaruje możliwość zmiany preferencji wyborczych lub niezdecydowanie. Szczególnie wysoki odsetek – aż 52 proc. – dotyczy grupy „Strapionych aspirujących”. To czyni ją potencjalnie istotną z punktu widzenia strategii politycznych.
– Wiedza o cechach i wielkości każdej z tych grup może być szczególnie interesująca dla polskiej klasy politycznej, bo daje wgląd w rzeczywiste poglądy, problemy i potrzeby wyborców. Należy pamiętać, że polska scena polityczna charakteryzuje się strukturalną niestabilnością. Dowodem na to jest fakt, iż aż ponad 40 proc. wyborców deklaruje możliwość zmiany swojego głosu lub niezdecydowanie. Odnosząc to do zaproponowanej przez nas segmentacji, najwyższych odsetek osób potencjalnie rozważających zmianę zdania w nadchodzących wyborach obserwujemy w grupie „Strapionych aspirujących”, gdzie wynosi aż 52 proc. Jednocześnie jest to grupa liczna i powinna być interesująca dla polityków – komentuje Bartłomiej Orzeł, przedstawiciel Project Tempo w Polsce.
Jak dodaje, aby dialog z członkami każdej z grup był skuteczny, trzeba dobrze ich poznać oraz opierać język o ważne dla nich kwestie. Raport Project Tempo zawiera rekomendacje na temat strategii dotarcia do tych grup. Proponuje też, jak działać, by zwiększyć szansę na ogólnopolski konsensus dotyczący transformacji energetycznej tam, gdzie to możliwe.
Jak mówić o transformacji, by nie polaryzować
Raport sugeruje, że kluczem do konstruktywnej debaty jest koncentracja na grupach otwartych na argumenty oraz unikanie sporów z najbardziej zagorzałymi przeciwnikami zmian. W polskich warunkach skuteczniejsze są argumenty ekonomiczne i bezpieczeństwa niż moralne apele klimatyczne. Szczególnie istotne jest akcentowanie korzyści z rozwoju odnawialnych źródeł energii i energetyki jądrowej, a także ich wpływu na wzrost gospodarczy i niezależność od rosyjskich surowców.
– Przykładowo, mimo faktu, że polityka przekwalifikowywania górników ma w Polsce bardzo wysokie poparcie, zamiast skupiać się na polaryzującym temacie odchodzenia od węgla i wygaszania kopalń, warto podkreślać realne korzyści płynące z rozwoju odnawialnych źródeł energii, a przede wszystkim energii jądrowej. Jest to o tyle ważne, że atom jest popierany najmocniej przez grupę „klimatycznie zaangażowanych”, jednak na drugim miejscu są „konserwatywni sceptycy” – dodaje Bartłomiej Orzeł.
W centrum polskiej debaty o transformacji stoi ekonomia i bezpieczeństwo. Raport sugeruje więc, żeby przedstawiać czyste technologie jako narzędzia wspierające wzrost gospodarczy. To szansa na zwiększenie autonomii i bezpieczeństwa energetycznego Polski. Jednocześnie trzeba też uważać, by dyskusja nie odwoływała się wyłącznie do kwestii ochrony klimatu.
– Zauważyliśmy też mocne wsparcie dla wartości indywidualistycznych. Warto skupić się więc na podejściu rynkowym, które umożliwia obywatelom dokonywanie własnych wyborów, a nie narzuconych z zewnątrz, a także podkreślać rolę Polski jako lidera w odchodzeniu od rosyjskich surowców i zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego poprzez dywersyfikację dostaw surowców. Polacy oczekują własnej ścieżki transformacji, niekoniecznie idącej wzorem Zachodu – tłumaczy Bartłomiej Orzeł.
Zdaniem autorów raportu, budowa szerokiego porozumienia wokół transformacji energetycznej jest możliwa. Wymaga jednak zmiany języka debaty – z moralnego sporu na rozmowę o kosztach, bezpieczeństwie i szansach rozwojowych Polski.
Polecamy również:
- Zielone kompetencje poszukiwane. Budownictwo mieszkaniowe nie nadąża za transformacją
- Śnieg i mróz nie obalają zmian klimatu, mogą za to pomóc wodom w Polsce
- Ceny energii oderwały się od paliw. Rynek prądu wchodzi w nową logikę kosztów