Polska potrzebuje strategii bezpieczeństwa wodnego, ponieważ deficyt wody coraz mocniej wpływa na gospodarkę, rolnictwo, infrastrukturę i zagrożenie pożarowe – wskazuje Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP). Koszty suszy, powodzi, pożarów i strat w sieciach wodociągowych są już liczone w miliardach złotych rocznie. Według ekspertów na jednego mieszkańca przypada w Polsce około 1600 m sześc. wody rocznie, podczas gdy średnia unijna przekracza 4500 m sześc.
Kolejny poważny pożar w rejonie Warszawy ponownie zwrócił uwagę na problem suszy hydrologicznej. To sytuacja, w której przez długi czas w rzekach, jeziorach, wodach podziemnych i glebie utrzymuje się zbyt mało wody. Według FPP deficyt wody przestaje być wyłącznie problemem środowiskowym – jest także kwestią bezpieczeństwa państwa, odporności gospodarki i ochrony infrastruktury krytycznej.
Pożary pokazują skalę problemu
Ostatnie pożary w rejonie Warszawy są, według ekspertów FPP, sygnałem ostrzegawczym dla polityki wodnej. Utrzymująca się susza hydrologiczna zwiększa ryzyko pożarów, osłabia odporność ekosystemów i utrudnia reakcję służb ratowniczych.
Woda zaczyna być traktowana jako zasób strategiczny. Oznacza to, że jej znaczenie dla państwa można porównywać z energią, bezpieczeństwem cyfrowym albo infrastrukturą krytyczną.
– Bezpieczeństwo wodne staje się dziś jednym z kluczowych wymiarów bezpieczeństwa państwa. Polska wchodzi w okres, w którym brak wody zaczyna wpływać nie tylko na środowisko, ale także na gospodarkę, bezpieczeństwo żywnościowe, funkcjonowanie infrastruktury krytycznej oraz zdolność reagowania w sytuacjach kryzysowych. Ostatnie pożary są wyraźnym sygnałem ostrzegawczym, że potrzebujemy systemowej strategii odporności wodnej – mówi Marek Kowalski, Przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Polska ma jedne z najniższych zasobów wodnych w Unii Europejskiej. To przekłada się na większą podatność na susze, spadek plonów, problemy z dostępnością wody i większe ryzyko strat podczas ekstremalnych zjawisk pogodowych.
Susza kosztuje miliardy złotych
Brakuje kompleksowej polityki wodnej, co skutkuje konkretnymi stratami gospodarczymi. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego straty w rolnictwie spowodowane suszą sięgają około 6,5 mld zł rocznie. Dodatkowo, jak wynika z danych ARiMR i Najwyższej Izby Kontroli, pomoc publiczna dla rolników z tytułu strat suszowych wynosi około 600 mln zł rocznie.
Duże koszty ponosi również sektor ubezpieczeń. Według Polskiej Izby Ubezpieczeń wypłaty odszkodowań za skutki żywiołów, w tym powodzi, wynoszą około 3,7 mld zł rocznie. Do tego dochodzą wydatki publiczne na pomoc i odbudowę po powodzi. W 2024 roku miały one sięgnąć około 8 mld zł.
Wodociągi też tracą ogromne ilości wody
Problem dotyczy nie tylko rolnictwa i skutków żywiołów. Według danych GUS w sieciach wodociągowych tracone jest około 313 mln m³ wody rocznie. Najwyższa Izba Kontroli szacuje koszt wytworzenia utraconej wody na około 0,55 zł za m³. To oznacza straty rzędu około 172 mln zł rocznie wynikające tylko z niedoskonałości systemów wodociągowych.
Takie straty pokazują, że bezpieczeństwo wodne wymaga nie tylko ochrony rzek, mokradeł i zasobów naturalnych. Potrzebna jest także modernizacja infrastruktury, która już dziś nie działa wystarczająco efektywnie.
– Nie możemy dłużej traktować gospodarki wodnej wyłącznie jako obszaru polityki środowiskowej. Woda staje się zasobem strategicznym, podobnie jak energia czy bezpieczeństwo cyfrowe. Potrzebujemy dziś polskiej „niebieskiej tarczy”, czyli długofalowego programu inwestycji, odbudowy retencji oraz skutecznej koordynacji działań państwa, samorządów i biznesu – dodaje Marek Kowalski.
Czym ma być „niebieska tarcza”
Dlatego Federacja Przedsiębiorców Polskich proponuje odejście od reaktywnego zarządzania kryzysowego. Chodzi o to, aby państwo nie działało dopiero wtedy, gdy pojawia się pożar, susza, powódź albo awaria. Model „niebieskiej tarczy” ma zakładać długofalową strategię wzmacniania odporności wodnej państwa, czyli zatrzymywania, ochrony, monitorowania i racjonalnego wykorzystywania wody.
W wymiarze środowiskowym strategia miałaby obejmować odbudowę mokradeł, torfowisk, bagien i cieków wodnych. Te obszary działają jak naturalne magazyny wody, bo zatrzymują ją w krajobrazie i ograniczają skutki suszy, a w efekcie poprawiają bezpieczeństwo wodne.
Natomiast w wymiarze infrastrukturalnym potrzebna byłaby modernizacja systemów wodnych oraz rozwiązania zwiększające efektywność gospodarowania wodą.
Dane o wodzie mają być lepiej zintegrowane
Ważnym elementem proponowanej strategii jest cyfryzacja i integracja danych o zasobach wodnych. FPP wskazuje na potrzebę utworzenia Krajowego Centrum Danych o Wodzie. Takie centrum miałoby wspierać planowanie, monitoring i zarządzanie ryzykiem. Dane o wodzie są potrzebne m.in. administracji, służbom ratowniczym, rolnictwu, przemysłowi i samorządom.
Federacja wskazuje też na potrzebę powołania pełnomocnika rządu ds. odporności wodnej. Taka osoba miałaby koordynować działania administracji publicznej, biznesu, nauki i społeczeństwa.
Obecnie jednym z głównych problemów jest brak spójnej strategii państwa. Zdaniem ekspertów, choć Polska ma wiedzę i dostęp do instrumentów finansowych, to brakuje skutecznej koordynacji między instytucjami odpowiedzialnymi za gospodarkę wodną.
Retencja i przemysł w centrum strategii
Retencja oznacza zatrzymywanie wody tam, gdzie jej obecność spada. Może dotyczyć zarówno naturalnych obszarów, takich jak mokradła, jak i infrastruktury technicznej, np. zbiorników, systemów kanalizacji deszczowej czy rozwiązań w miastach.
Federacja Przedsiębiorców Polskich wskazuje, że bezpieczeństwo wodne jest jednym z warunków stabilnego rozwoju gospodarki i konkurencyjności firm. Dotyczy to szczególnie przemysłu, rolnictwa, energetyki i sektorów zależnych od ciągłości dostaw wody.
Organizacja podkreśla, że skuteczna polityka wodna powinna łączyć inwestycje w infrastrukturę z odbudową naturalnych zasobów retencyjnych. Chodzi o to, aby nie opierać się wyłącznie na technicznych rozwiązaniach, ale także przywracać funkcje środowiska naturalnego.
Blue Deal Congress i strategie dla rolnictwa oraz przemysłu
Jednym z elementów debaty o przyszłości gospodarki wodnej ma być Blue Deal Congress, zaplanowany na 16 czerwca w Warszawie. Podczas wydarzenia mają zostać przedstawione kompleksowe strategie wodne dla rolnictwa i przemysłu. Obejmują rozwój retencji, odbudowę zasobów naturalnych, modernizację infrastruktury wodnej, cyfryzację danych o wodzie oraz rozwój obiegów zamkniętych i ponownego wykorzystania wody.
Obieg zamknięty oznacza ponowne wykorzystanie zasobów, zamiast ich jednorazowego zużywania. W przypadku wody może to oznaczać np. odzysk i ponowne użycie wody w procesach przemysłowych. Takie rozwiązania mogą zmniejszać presję na zasoby wodne, ale wymagają inwestycji, regulacji i współpracy administracji z biznesem.
Inwestycje w wodę mogą się zwracać
Znaczenie inwestycji w gospodarkę wodną potwierdzają analizy OECD przywołane przez FPP. Według nich każde zainwestowane euro może generować średnio 2,35 euro wartości dodanej. Co więcej, inwestycje w wodę mogą też wpływać na rynek pracy. Szacunki wskazują, że każde 1 mld euro nakładów może tworzyć około 16 tys. miejsc pracy.
Z tej perspektywy gospodarka wodna nie jest wyłącznie wydatkiem środowiskowym. Może stać się obszarem inwestycji infrastrukturalnych, technologicznych i przemysłowych.
– Koszty zaniechania są już liczone w miliardach złotych rocznie. Straty w rolnictwie, rosnące wydatki związane z pożarami, powodziami i awariami infrastruktury wodnej pokazują, że inwestycje w odporność wodną nie są kosztem, lecz warunkiem stabilnego rozwoju gospodarczego i bezpieczeństwa Polski w kolejnych dekadach – podsumowuje Marek Kowalski.
Europa zwiększa finansowanie gospodarki wodnej
Rosnące znaczenie tego tematu widać także w działaniach instytucji europejskich. Europejski Bank Inwestycyjny wspiera wdrażanie strategii odporności wodnej i do 2027 roku ma przeznaczyć 15 mld euro na inwestycje wodne realizowane w ramach własnych programów. Jednocześnie EBI ma mobilizować dodatkowo nawet 40 mld euro finansowania rynkowego. To pokazuje, że bezpieczeństwo wodne staje się jednym z ważnych kierunków inwestycyjnych w Europie.
Istotne będą także negocjacje nowych Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2028-2034. Zdaniem Federacji Przedsiębiorców Polskich mogą one otworzyć drogę do systemowego finansowania odporności wodnej. W grze jest m.in. utworzenie dedykowanego pakietu inwestycyjnego o wartości około 300 mld euro, wyodrębnienie osobnych linii budżetowych w najważniejszych funduszach unijnych oraz rozwój mechanizmów ograniczania ryzyka inwestycyjnego.
Potrzebna decyzja polityczna
Polska dysponuje wiedzą ekspercką i potencjalnymi źródłami finansowania. Największym problemem jest brak jednej strategii państwa oraz koordynacji działań.
Kryzys wodny nie dotyczy już tylko przyszłości. Wysychające rzeki, rekordowe temperatury, częstsze pożary lasów i straty w rolnictwie pokazują, że niedobór wody wpływa na codzienne funkcjonowanie gospodarki. Jeżeli Polska nie zwiększy retencji, nie zmodernizuje infrastruktury i nie poprawi zarządzania zasobami wodnymi, koszty suszy, pożarów i powodzi będą rosły. Dlatego, według FPP, potrzebne jest przejście od doraźnego reagowania do strategii bezpieczeństwa wodnego.
Polecamy także:
- Inflacja zaskoczyła ekonomistów. Ceny w maju spadły najmocniej od lat
- Lotniska pękają w szwach. To może być paliwo dla gospodarki
- Mieszkania tanieją? Nie wszędzie. Bydgoszcz zaskoczyła wzrostem o 21%
- Pożar w Puszczy Solskiej zniszczył las. Teraz większym zagrożeniem może być człowiek